Czeeeść :)
Dzisiaj mam imagina, który ukazuje jak wielka potrafi być miłość.No, mam nadzieję, że was imagin rozgrzeje :)
Kursywa - wspomnienie
~*~ - perspektywa drugiej osoby
Liam jak co dzień właśnie kończył swoją pracę. Szybkim krokiem opuścił swoje biuro i prawie biegł do samochodu. Spieszył się do swojego domu, żony czekającej z obiadem i dzieci, które wróciły z przedszkola. Niespodziewanie zadzwonił mu telefon. Przełożył neseser z jednej ręki do drugiej i wygrzebał z kieszeni marynarki czarnego blackberry
-
Halo? - powiedział życzliwie swoim grubym głosem. Dzwonił jeden ze
wspólników. Liam pochłonięty rozmową posuwał się dalej, jednak prawie w
ogóle nie zwracał uwagi na to co dzieje się w okół niego. Omawiali
właśnie kolejny projekt, który miał przynieść jego firmie ogromne zyski.
W myślach Payne przeklinał to, ze dzisiaj parking przy biurze był cały
zajęty i musiał ustawić samochód tak daleko od budynku. Jedną ręką
przytrzymał telefon, druga natomiast szukał kluczyków do pojazdu ciągle
idąc. To stało się nagle. Mężczyzna przechodził akurat przez jezdnię. Na
raz poczuł mocne uderzenie i silny przeszywający ból. Rozległ się huk, a
ciało Liama zostało wyrzucone nieco dalej. Pochłonęła go ciemność.
~*~
Zdenerwowana [T.I] trzymając na rękach małego Alana wpatrywała się w
okno. Liama jeszcze nie było. Obiad na stole całkowicie wystygł. Co się
dzieje? Przez sześć lat małżeństwa Liam nigdy nie spóźnił się na obiad.
Zawsze był przed czasem. Jeśli już coś mu wypadło to dzwonił. W życiu
nie zachował się tak jak dziś. Coś się musiało stać. Dzieci już dawno
zjadły obiad. Bawiły się w swoim pokoju. Alan był śpiący. Kobieta
musiała go uśpić, już czas najwyższy. Nucąc cicho jakąś
kołysankę zaczęła kołysać chłopczyka w ramionach. Jakiś czas później
usnął. Ułożywszy synka w łóżeczku [T.I] spróbowała kolejny raz dodzwonić
się do Liama. Za każdym razem odzywała się służbowa sekretarka. ,,Witam
tu Liam Payne. Niestety w tej chwili nie mogę odebrać telefonu.
Skontaktuj się ze mną później, tylko nie zapomnij". Młoda żona
westchnęła i zaczęła sprzątać po obiedzie. Nawet się nie przebrała po
pracy, z nerwów o tym zapomniała. Gdy już posprzątała i pozmywała
wykonała kolejny już telefon. Bez zmian. Zaniepokojona udała się do
pokoju dziecinnego, gdzie bawiła się pozostała dwójka. Dziewczynka
uniosła swoją główkę i napotkała wzrok matki
- Mamo gdzie jest tatuś?
- Spokojnie córciu zaraz przyjedzie - odpowiedziała drżącym głosem.
Nagle rozbrzmiał dzwonek telefonu. Kobieta szybko pognała i odebrała
go.Z każdym wypowiedzianym przez osobę po drugiej osobie słowem [T.I]
stawała się coraz bledsza. W końcu musiała przytrzymać się krawędzi
komody. Kiedy się rozłączyła szybko wybiegła z domu zostawiając w nim
trójkę małych dzieci. Pobiegła do sąsiadki, która była jednocześnie jej
przyjaciółką
- Emily! Emily! - wołała już w drzwiach. Łzy spływały jej po policzkach.
- Co się stało? - zapytała dziewczyna zbiegając ze schodów.
- Liam miał wypadek! jest.. jest w szpitalu ja... Z nim jest źle, muszę tam jechać! Ale, dzieci....
- Spokojnie jedź do Liama. Zajmę się maluchami. Jedź do Liama - w tej samej chwili z kuchni wyszedł James, narzeczony Emily.
- Nie możesz w takim stanie prowadzić samochodu! Zawiozę cię. Liam
leży w naszym miejscowym szpitalu? - zapytał wkładając jednocześnie
buty.
- T..tak... Wiedziałam, ze coś się stało! On nigdy nie spóźnia się na
obiad - szeptała kobieta. Emily przytulała ją dodając otuchy.
- On jest silny, wyjdzie z tego. Na pewno!
Po chwili [T.I] siedziała już w samochodzie razem z Jamesem pokonując drogę do szpitala.
- Nie możemy jechać szybciej?! On mnie potrzebuje!
- Przykro mi [T.I], ale na tej drodze zawsze w godzinach
popołudniowych jest korek. Liam to mój kumpel, ja również się denerwuję.
- Przepraszam... po prostu mnie to przerasta... Tak bardzo go kocham - szeptała zdruzgotana.
- Wszystko będzie dobrze - zapewniał
- Nie lubię tych słów - odparła patrząc w okno.
Pół godziny później parkowali właśnie pod szpitalem. Trzydziestolatka
wypadła z samochodu i nie czekając na Jamesa pognała do szpitalu. Po
chwili przyjaciel dogonił ją i razem już szukali pokoju numer 206. Gdy
tylko go znaleźli [T.I] pchnęła drzwi. James w tym czasie rozmawiał z
lekarzem prowadzącym. To co kobieta tam ujrzała, całkowicie ją złamało.
Jej mąż, jej kochany mąż leżał nieprzytomny i biały jak kreda. Włosy
zazwyczaj postawione na żel miał skryte pod bandażem. Na nosie miał
maskę tlenową. Podłączony był do respiratora, co oznaczało, ze nie może
oddychać samodzielnie. W dłoń miał wkutą igłę odprowadzającą rurkę do
kroplówki. Oczy miał zamknięte, rzęsy spoczywały na bladych policzkach.
Pierś unosiła się ledwo, ale unosiła. Lewa ręka była złamana, tak samo
jak prawa noga. Na twarzy widniały liczne zadrapania.
- Liam... Oh Liam! - załkała podbiegając do bruneta. Wtuliła się w
jego tors i trzymając go za rękę wypatrywała zmian na jego twarzy.
I tak minął miesiąc. Od tamtej chwili Liam ani razu nie otworzył swoich
brązowych oczu. Zapadł w śpiączkę, jego stan określany jest jako
stabilny, mimo to lekarze rozkładają ręce. Nie ma pewności, czy
kiedykolwiek się obudzi. [T.I] całymi dniami przesiaduje przy nim, nawet
zasypia. Dziećmi zajmuje się Emily, za co brunetka jest jej bardzo
wdzięczna. Brakuje jej Liama. jego śmiechu, głosu, pocałunku na
obudzenie i utulenie.Jego silnych ramion i czułych gestów. Załamała się.
Już dawno nie widać było u niej uśmiechu i radości. Tylko rozpacz i
przygnębienie. Troskliwie go pielęgnowała. Zmieniała pościel, poprawiała
koszulki, myła..... Odłączyli go już od respiratora i zdjęli maskę
tlenową. Oddychał samodzielnie, ale nadal był nieprzytomny. Pielęgniarki
co pewien czas zmieniały mu opatrunki na głowie i rękach. Gips z nogi
został zdjęty. Ręka musiała jeszcze trochę poczekać. [T.I] nie wiedziała
co robić. Dzieci coraz częściej pytały o tatę. Nie miała już pomysłów
co im odpowiadać. Modliła się do Boga, aby sprawił, ze Liam otworzy
oczy. Bez niego nie była sobą, nie była człowiekiem.
Aż pewnego dnia jej modły zostały wysłuchane. Liam otworzył oczy. Patrzył zdezorientowany na [T.I], która zalewała się łzami.
- Przepraszam kim pani jest? I dlaczego tu jestem? - Kobieta otworzyła
oczy szeroko ze zdziwienia. Liam jej nie poznaje! Szybko pobiegła po
lekarza, który zdiagnozował zanik pamięci.
- Można się było tego spodziewać, upadek był naprawdę poważny. Z czasem
zanik powinien ustąpić, ale nie wiem jak długo. Zostawiam teraz państwa
samych. - po tej informacji [T.I] stała zdezorientowana i onieśmielona
pod drzwiami. Liam patrzył na nią nic nie rozumiejącym wzrokiem.
- Powinna pani.....To znaczy um.....
- [T.I] - szepnęła.
- [T.I] powinnaś usiąść. Wnioskuję, że jesteś moją dziewczyną tak?
- Liam gdyby to było takie proste - jęknęła, ale podeszła bliżej i usiadła przy łóżku mężczyzny.
- Nazywam się Liam? Opowiedz mi coś więcej, proszę!
- Tak, nazywasz się Liam Payne. Masz trzydzieści pięć lat, ja natomiast
trzydzieści. Jesteśmy małżeństwem od sześciu lat... - brunet gwałtownie
wciągnął powietrze. Nie spodziewał się, że są już małżeństwem! Jest
dojrzałym mężczyzną!
- Czy my... Mamy dzieci? - zapytał drżącym głosem.
- Trójkę. Bliźniaki Thomas i Noel mają cztery lata. Mały Alan ma dopiero
pół roku. - dziwnie jej było opowiadać własnemu mężowi o ich dzieciach.
- Zaczekaj mam gdzieś ich zdjęcia. - przeszukała swoją torbę po czym
wyciągnęła z niej portfel. Znalazła w niej trzy małe kwadraciki i
pokazała je Liamowi. Brunet opuszkami palców śledził rysy twarzy
maluchów.
-Są... są śliczne! - wzruszony uśmiechnął się. Nagle złapał [T.I] za rękę.
- Pomóż mi sobie wszystko przypomnieć, proszę cię!
- Oczywiście - chciała go przytulić, ale nie wiedziała jak zareaguje, więc wolała nie ryzykować.
- Kim jestem z zawodu?
- Masz własną firmę handlującą sprzętem AGD. Właśnie wychodziłeś do
domu, gdy przytrafił ci się ten wypadek.... - łzy znowu spłynęły po jej
policzkach. Liam otarł je dłonią.
- Nie płacz błagam cię. Daj mi czas, przypomnę sobie wszystko obiecuję!
~*~
Tydzień później został wypisany ze szpitala. Lekarz ostrzegł, ze amnezja
nadal może się wdawać we znaki, ale z czasem powinna ustąpić. [T.I]
starała się jak mogła aby przygotować Liama na spotkanie z dziećmi, ale
to nie było takie proste. Razem ustalili, że powiedzą dzieciom, że Liam
wrócił z wyjazdu służbowego. Po drodze mężczyzna kazał zatrzymać się
[T.I] pod sklepem z zabawkami. Kupił w nim trzy duże misie. Kiedy
przemierzali drogę Payne próbował sobie cokolwiek przypomnieć. Skupił
swoje myśli w jednym miejscu...
-Thomas nie biegnij bo się przewrócisz! - Liam krzyczał ostrzegając
chłopca. Miał dzisiaj wolne, więc przeznaczył ten dzień na pielęgnowanie
ogrodu. [T.I] była już w zaawansowanej ciąży i odpoczywała w cieniu.
Payne przycinał gałęzie krzewów, a dzieci bawiły się. Nagle usłyszeli
płacz. Liam kazał zostać [T.I] w miejscu a sam pobiegł do źródła dźwięku
- Thomas mówiłem ci, żebyś uważał - zaczął kiedy podszedł do syna.
Chłopiec przewrócił się na kostce i zdarł kolano do krwi. Tata wziął go
na ręce i zaniósł do kuchni skąd wyciągnął apteczkę. Oczyścił i opatrzył
ranę na końcu całując ja aby się zagoiła.
- No ale znamię ci zostanie niestety - westchnął przytulając Thoma.
-[T.I]! Coś sobie chyba przypomniałem! - wykrzyknął uradowany Liam.
[T.I] spojrzała na niego zdziwiona odrywając na chwilę wzrok id drogi.
- Naprawdę?
- Tak! Któregoś letniego dnia, kiedy byłaś jeszcze w ciąży z Alanem
pracowałem w ogrodzie.Thomas wtedy się wywrócił i miał ranę na
kolanie....
- Liam! To prawda! Tą bliznę ma do dzisiaj! Liam przypominasz sobie!
Amnezja ustępuje! - Już od dawna kobieta tak się nie cieszyła. Musiała
uważać na drogę, ponieważ nie chciała spowodować żadnego wypadku.
Dobrze, ze zbliżali się do domu.
Zaparkowali pojazd na podjeździe i ruszyli do domu. Liam był bardzo zdenerwowany. Co chwila przełykał ślinę.
- Będzie dobrze - przytuliła go brunetka dodając otuchy.
- No dobra, jestem gotów. - zdecydowanie pociągnął za klamkę wchodząc do
mieszkania. Od razu został przywitany przez Emily i Jamesa, swoich
przyjaciół
- Liam! Stary witaj!
- Liaaaaam! Jak dobrze cię widzieć - [T.I] obserwowała to wszystko z
boku. Na jej wargach gościł uśmiech. Widziała zdezorientowanie Liama,
ale też jego radość. Nagle z pokoju wybiegła dwójka dzieci.
- Tata! - to Noel. Dziewczynka podbiegła do Liama, który ją złapał i
podrzucił. Zachowywał się naturalnie, aby nie pokazać dzieciom, że coś
jest nie tak.
- Hej księżniczko! Stęskniłaś się za mną?
- Zawsze mówiłeś na mnie ,,kruszynko". Twierdziłeś, ze każdy tata mówi
na córkę ,,księżniczka" a ja jestem wyjątkowa. - powiedziała niewinnie
dziewczynka. Liam spojrzał zmartwiony na [T.I]. Zagryzła wargę smutna.
Wiedziała, ze to nie jego wina.
- No tak przepraszam kruszynko. Obiecuje, ze to się więcej nie powtórzy - pocałował ją w czoło.
- tato zobacz mam nowego samochód! Wujek James mi go kupił - teraz kolej nadeszła na Toma.
- Jaki świetny! - zachwycił się ojciec. Zachowywał się tak naturalnie, może coś zaczęło mu się przypominać?
- Pobawimy się dzisiaj w wyścigi? - zapytał z nadzieją.
- Kochanie, tatuś jest zmęczony po podróży - łagodnie powiedziała [T.I]
- Daj spokój - poprosił Liam.
- No dobrze - najlepiej będzie zostawić ich samych. Dała znak Emily aby
poszła po Alana. Liam w tym czasie wręczył prezenty bliźniakom. Misie
naprawdę im się podobały. Nagle podniósł głowę i zobaczył prawie
rocznego chłopczyka w ogrodniczkach i koszuli w kratę. Chłopczyk
poraczkował do niego. Liam podniósł go i przytulił. I nagle uderzyło w
niego kolejne wspomnienie.
-Liam.. Liam! To już! Odeszły mi wody..Au! - obudziły go szepty
[T.I]. Jak piorun wyskoczył z łóżka pomagając podnieść się żonie.
- Jesteś pewna? - zapytał spanikowany.
- Tak! Jak boli! Auuu! - Mężczyzna w pośpiechu pakował
najpotrzebniejsze rzeczy. Zajrzał szybko do bliźniaków. Spały. Pomógł
ubrać się dziewczynie i sam to zrobił po czym szybko sprowadził ja do
samochodu wraz z torbą. Potem obudził Emily i poprosił ją o opiekę nad
dwójką dzieci. Zgodziła się i życzyła powodzenia. Jeszcze nigdy tak
szybko nie jechał. Dotarł an porodówkę z [T.I] na rękach i synem w
drodze. Godzinę później usłyszał cichy płacz. Był ojcem.....
- Liam? Wszystko dobrze? - troskliwy głos [T.I] sprowadził go na ziemię.
- T..tak. Przypomniałem sobie kolejną rzecz.
- Naprawdę?! Co to było?
- Obudziłaś mnie w środku nocy... odeszły ci wody.. poprosiłem Emily aby się zajęła dziećmi i pojechaliśmy do szpitala....
- O Boże Liam jest coraz lepiej!
- Gratuluje Payno! - poklepał go James - Oby tak dalej. - Liam
uśmiechnął się do niego niepewnie. Usiedli do obiadu i dalej wspominali.
Za każdym razem coraz więcej mu się przypominało. Wszystko szło dobrym
planem.
Wieczorem, gdy [T.I] ścieliła łóżko do sypialni wszedł Liam.
- Czemu jest tu tylko jedna poduszka? - zapytał zdziwiony. Żona uniosła głowę.
- Bo ja będę spać w pokoju gościnnym. Rozumiem twoje uczucia Liam. Wiem, ze musisz przywyknąć spokojnie.
- Ale ja nie chcę spać sam! Kocham cię, mimo, ze jeszcze
wszystkiego nie pamiętam. jesteśmy małżeństwem i chcę abyśmy spali
razem. A co jeśli coś sobie przypomnę? [T.I] zostań, potrzebuję cię! -
widziała desperacje w jego oczach.
- Dobrze, zostanę. - uśmiechnęła się. I wtedy Liam zrobił coś czego nie
spodziewałby się nikt. Przytulił mocno [T.I] i ją pocałował. Namiętnie. A
ona mu odpowiedziała. Bała się, ze po tym wszystkim, jak nie będzie
pamiętał w ogóle nie obdarzy jej żadną czułością. Ale w końcu się
przełamał! Nareszcie zaczęła dostrzegać świat w jasnych barwach
Jakiś czas później [T.I] zabrała Liama do jego własnej pracy. Liczyła,
ze może tam coś sobie przypomni. Z każdym dniem było coraz lepiej.
Codziennie przypominał sobie nowe szczegóły jak na przykład to, że na
pierwszą rocznicę ślubu chciał zabrać ją do domku nad jezioro i po
drodze zepsuł im się samochód, czy to jak na urodziny kupił jej kubek z
napisem ,,Gospodyni domowa" za co odwdzięczyła mu się kubkiem z napisem
,,Najlepszy Rolnik Na Świecie". Coraz więcej też wiedział o swoich
dzieciach. Teraz czas na inne poznawanie świata.
Weszli do biura i windą wjechali na ostatnie piętro do jego gabinetu.
- To jest Twoja sekretarka i nasza znajoma - Bella. - wskazała na
kobietę siedzącą za biurkiem. Dziewczyna podniosła się. Mogła mieć około
dwudziestu pięciu lat. Włosy miała związane w koka, nosiła okulary i
lekki makijaż. Ubrana była w czarną smukła spódnicę z wysokim stanem i
wpuszczoną w nią białą koszulę. Na nadgarstku widniał złoty zegarek i
kilka ładnych bransoletek.
- Witaj Liam! Jak się czujesz? - przywitała się wyciągając rękę.
- Jest dobrze. Coraz więcej rzeczy sobie przypominam - odparł z
uśmiechem i po chwili się rozejrzał - Woah! To wszystko jest moje?!-
rozglądał się zdziwiony.
- Oczywiście - uśmiechnęła się Bella. Liam spojrzał i nagle mu się coś przypomniało....
- Dzień dobry. Jestem Liam. Pani w sprawie pracy tak? - zapytał
mężczyzna młodą dziewczynę, która właśnie weszła do jego gabinetu
- Tak jestem Bella Nillson. Szukam posady sekretarki.
- Proszę bardzo usiąść. Zadam pani kilka pytań
.....
- Gratuluję, ma pani tę pracę.
- Dziękuję, kiedy zaczynam?
- najlepiej by było jak od jutra - zachichotał Payne
- W porządku, to do jutra!
- Przypomniałem sobie właśnie naszą umowę o pracę - zwrócił się Liam do Belli.
- No to świetnie, wiedziałam, ze ci się uda. Mnie się nie zapomina - zaśmiała się dziewczyna.
- Będziemy już jechać prawda? - zapytała [T.I] - muszę nakarmić Alana.
- Tak oczywiście. Do zobaczenia Bella - pożegnał się z z sekretarką
- Do widzenia!
I w końcu po kilku tygodniach Liam odzyskał całkowicie pamięć. Był
wdzięczny swojej żonie i przyjaciołom, że go nie zostawili. Zaczął
spędzać z rodziną jeszcze więcej czasu niż wcześniej, a jego miłość do
[T.I] wzrosła. Byli wzorem miłości. Ta przygoda nauczyła ich, ze
prawdziwa miłość i oddanie mogą zaradzić wszystkiemu.
,,Boje się, że pewnego dnia stracę to wszystko co nie dość kochałem.
Pamiętaj i nie wahaj się kochać tego co kochać warto. ''



Cudo *__* <3 <3 <3 Zazdroszczę talentu ;)
OdpowiedzUsuńWiem, dzięki :D
UsuńCudne <3 ♥♥♥
OdpowiedzUsuń