czwartek, 29 maja 2014

#Zayn

Szedłem przed siebie rozglądając się na boki. Co chwila dostrzegałem w tłumie znajome twarze. Wszyscy posyłali mi spojrzenie pełne bólu i współczucia. Kątem oka dostrzegłem obok mnie mamę [T.I], która tak jak przez kila poprzednich dni zalewała się płaczem. Ja nie dałem już rady płakać, teraz nie czuję zupełnie nic. We mnie jest tak ogromna pustka Tak cholernie mi jej brak. Nie mogę pogodzić się z tym że jej przy mnie nie ma. Podszedłem do mojej niedoszłej teściowej i ją przytuliłem. Wiedziałem przez co przechodzi. Oboje byliśmy jej najbliższymi osobami. Szliśmy i szliśmy, aż w końcu się zatrzymaliśmy. Ksiądz zaczął swoją przemowę:
- Zebraliśmy się tu dzisiaj aby pożegnać naszą siostrę...
Wcale go nie słuchałem tylko patrzyłem na swoją ukochaną. Jej piękne długie brązowe włosy ułożone idealnie wzdłuż szczupłego ciała. Zawsze narzekała że źle się układają, teraz są idealne. Jej piękne niebieskie oczy są zamknięte, a te iskierki już więcej nie powrócą. Spojrzałem w dół jej ciała i odnalazłem na palcu pierścionek zaręczynowy, który dostała ode mnie zaledwie dwa tygodnie temu. Nawet nie zdążyliśmy zacząć planować wesela... Z moich rozmyśleń wyrwał mnie głoś mamy [T.I]:
- Zayn proszę powiedz coś, bo ja nie dam rady...
Jakiś facet podał mi mikrofon, a ja podziękowałem skinieniem głowy.

[T.I] była dla mnie nie tylko dziewczyną, od niedawna narzeczoną ale powodem dla którego codziennie rano chciałem się budzić. Chciałem zobaczyć jej piękny uśmiech i ten blask w oczach. [T.I] była osobą która nie przejmowała się przeszłością, nawet kiedy w szpitalu dowiedziała się że pozostało jej niewiele czasu powiedziała: pamiętaj że musisz zawieźć zmywarkę do naprawy. Nie bała się tego co ją czeka. Chciała aby każdy tu zebrany cieszył się z tego że odeszła do lepszego świata. Zażartowała że jej Anioła Stróża rozbolały nogi od ciągłego chodzenia za nią krok w krok i teraz zabiera ją ze sobą, żeby była zawsze w jednym miejscu. - usłyszałem szlochy - [T.I] była najwspanialszą osobą na całym świecie. Swoim śmiechem potrafiła zabijać. A uśmiechem rozświetlać każdy nawet najbardziej pochmurny dzień. Mieliśmy założyć rodzinę. Mieć gromadkę małych brzdąców które będą biegały w ogrodzie podczas gdy my będziemy wylegiwać się na hamaku. - mimowolnie łza spłynęła po moim policzku, ale szybko ją otarłem - Kiedy chciała jechać do sklepu, chciałem ją zawieźć, ale ona wolała jechać samej. Może gdybym to ja prowadził ona by żyła. Może tak straszna rzecz stała się tylko mnie, a ona stałaby teraz na moim miejscu i mówiła coś o mnie. Kochałem [T.I] całym sercem i nie wiem jak sobie poradzę po jej stracie. Moje serce jest teraz pokruszone na milion kawałeczków i chyba nic ani nikt nie dary go skleić. Nie da się żyć bez powietrza, [T.I] była nim dla mnie. Przed swoim końcem powiedziała mi: urodziłam się, więc muszę umrzeć. Wcześniej czy później. 
Stoję tu teraz i myślę sobie, że [T.I] była niesamowita. I, że nie ma drugiej takiej osoby. Boże, dziękuję Ci za nią. Za to, że mogłem ją spotkać i pokochać. Szkoda tylko, że zabierasz mi ją tak wcześnie. - uniosłem głowę do nieba - [T.I] opiekuj się mną. Proszę.
Wtedy usłyszałem głośne brawa. Ja odszedłem na bok i pozwoliłem łzom płynąć. Co chwila ocierałem je próbując wmówić sobie, że to nie podoba się [T.I] Ale nie mogłem. 
Gdy uroczystość się skończyła mężczyźni chcieli zamykać trumnę. Zatrzymałem ich i podszedłem do mojej ukochanej po raz ostatni. Ułożyłem obok niej wielki bukiet jej ulubionych białych róż. Ucałowałem jej zimną dłoń i odszedłem.
- Kocham Cię i nigdy nie przestanę. - powiedziałemBędąc już w domu położyłem się na naszym łóżku i wspominając nasze wspólne chwile zasnąłem w objęciach mojego Anioła Stróża. 


Miał być Harry wyszedł Zayn xD 
Dobre i to :D
co myślicie?
Karol ♥

3 komentarze: