Spacerujesz
po kompleksie Harry'ego i Luisa. Wchodzisz do praktycznie każdego
pomieszczenia. Weszłaś do jednej z wielkich sypialni. Wodzisz palcami po
różnych powierzchniach: od marmurowego kominka, przez dębowe biurko, aż
po satynową pościel. Naciskasz zimną, metalową klamkę drzwi. Wchodzisz
do środka. W łazience stoi nagi Harry. Z jego ciemnych loczków skapują
pojedyncze krople wody. Lustrujesz go wzrokiem od czubka głowy, przez
jego niezwykle zielone oczy, w których na chwilę toniesz, następnie
przez jego malinowe usta, jabłko Adama, klatkę piersiową. Twój wzrok
zatrzymuje się na kroczu Harry'ego. Jego lędźwie są dość... duże i
aktualnie podniesione. Twoje policzku stają się czerwone, w gardle
czujesz gulę, a żołądek zawiązuje ci się w supeł. Nie wiesz, co zrobisz.
Stoisz w progu, jak zaczarowana. Harry uśmiecha się zawadiacko i
podchodzi do ciebie. Chwyta twoją dłoń i kładzie sobie na swoim
policzku. Następnie zjeżdża na szyję, z niej na klatkę piersiową i coraz
niżej... Dotykasz jego męskości. W normalnych okolicznościach zapewne
zabrałabyś dłoń, jednak tego nie robisz. Harry przybliża się do ciebie. -
Nic się nie stało. A nawet to w sumie dobrze - szepcze ci do ucha.
Wkłada ręce pod twoją koszulkę i powoli unosi ją coraz wyżej, aż na
końcu ląduje na kafelkowej podłodze. Palce lokatego dotykają twojego
prawego obojczyka, następnie kierują się ku środkowi i zsuwają się coraz
niżej pomiędzy twoimi piersiami, brzuchu, aż do talii. Przyciąga cię do
ciebie. Twoje ręce zaplatają się na jego szyi. Czujesz jak jego
przyrodzenie twardnieje i... staje. Dłonie Harry'ego wsuwają się pod
twoje spodnie dresowe, a następnie je zsuwają. Zostajesz w samej
bieliźnie. Harry podnosi cię. Oplatasz nogi wokół jego bioder.
Przechodzicie do sypialni. Lokaty delikatnie kładzie cię na łóżku. Klęka
nad tobą, a po chwili pochyla i muska delikatnie twoje wargi. Całe
twoje ciało obdarowuje całym mnóstwem pocałunków: czoło, nos, policzki,
szyję, piersi, brzuch... Rodzi się w tobie tygrysica. Wymuszasz na
Harrym pocałunek w usta, podczas którego on wodzi swoim językiem po
twoim podniebieniu. Czujesz się jakbyś była w raju. Stała u otwartych
bram Edenu. Odwracacie się. Teraz to ty górujesz. Przestajecie się
całować, jednak Harry subtelnie wodzi palcami po linii twojego
kręgosłupa i odpina stanik, który ląduje u stóp łóżka. Następnie wsuwa
swoje długie palce pod gumkę twoich majtek. Nie widząc żadnych protestów
z twojej strony zsuwa je i po chwili znajdują się one tuż obok górnej
części twojej bielizny. Znów się całujecie i tym razem Harry góruje.
Czujesz jak powoli w ciebie wchodzi. Zaczynasz krzyczeć jego imię z
rozkoszy. Lokaty obdarowuje cię kolejnym tysiącem pocałunków rozsianymi
po całym twoim nagim ciele.
Łał *.*
OdpowiedzUsuń