piątek, 22 sierpnia 2014
IMAGIN Z LIAM'EM
Zostałam wynajęta, do udawania dziewczyny, Liama Payne'a z One Direction. Nie jestem jakąś, ustawką czy coś. Liam nie jest, pedałem, wynajęli bo, Liam jako jedyny nie miał dziewczyny. Płacą, mi nie mało, zgodziłam się. Ta zabawa, trwa już 3 miesiące, szczerze.? Aż, tak źle nie jest, ale mogło być lepiej. Wszędzie, paparazzi(nwm, jak to napisać ; p), blaski fleszy, dziennikarzy, tłumy piszczących fanek. Psychofanki, życzą mi śmierci. Nie biorę tego do siebie, bo to tylko ustawka, ale nikt o tym nie wie, oprócz ich menagera, i ich samych. Wszyscy wierzą, że jest kolorowo, super wszystko ślicznie. Przez te, 3 mieisące, zżyliliśmy się z Liam'em. Nie sądziłam, że kiedykolwiek, po tak, krótkim czasu, może mi się spodobać chłopak, którego prawie nie znam. On jest, inteligenty, zabawny, uroczy, miły, czuły, opiekuńczy i można, by wymieniać jego, zalety przez najbliższe dwa, tygodnie. Dzisiaj, wybieramy się, wszyscy, na imprezę, do jakiegoś klubu, na początku, nienawidziłam ich, a teraz to już mi obojętne. Wysiedliśmy, z limuzyny przed klubem tradycyjnie paparazzi itp. Liam, jako jedyny nie pił. Tradycyjnie w trupa, zalali się Zayn i Harry, a potem tradycyjnie, zarywali do jakiś dziewczyn, Louis i Niall nie upijali się zbyt. Perrie – dziewczyna Zayna, zawsze blokowała mu wyjście, Nathalie – dziewczyna Hazzy, zresztą też. DJ póścił, jakiś wolny kawałek, wszyscy tańczyli, tylko ja siedziełam, na tyłku, aż w końcu, Liam podszedł do mnie i zaprosił do tańca. Wziął mnie za rękę, wyszliśmy na środek parkietu, wtuliłam się w niego, i tak do, końca utworu. Czułam się, tak bezpiecznie, w ramionach Liama, mogłam tak all day all night. Gdy piosenka, się skończyła brunet, zaciągnął mnie na dwór.
No to, taki wyskoczył ten imagin :) z dedykacją dla Julii, bo dla niej był pisany <3 podoba się.? :)
Zostałam wynajęta, do udawania dziewczyny, Liama Payne'a z One Direction. Nie jestem jakąś, ustawką czy coś. Liam nie jest, pedałem, wynajęli bo, Liam jako jedyny nie miał dziewczyny. Płacą, mi nie mało, zgodziłam się. Ta zabawa, trwa już 3 miesiące, szczerze.? Aż, tak źle nie jest, ale mogło być lepiej. Wszędzie, paparazzi(nwm, jak to napisać ; p), blaski fleszy, dziennikarzy, tłumy piszczących fanek. Psychofanki, życzą mi śmierci. Nie biorę tego do siebie, bo to tylko ustawka, ale nikt o tym nie wie, oprócz ich menagera, i ich samych. Wszyscy wierzą, że jest kolorowo, super wszystko ślicznie. Przez te, 3 mieisące, zżyliliśmy się z Liam'em. Nie sądziłam, że kiedykolwiek, po tak, krótkim czasu, może mi się spodobać chłopak, którego prawie nie znam. On jest, inteligenty, zabawny, uroczy, miły, czuły, opiekuńczy i można, by wymieniać jego, zalety przez najbliższe dwa, tygodnie. Dzisiaj, wybieramy się, wszyscy, na imprezę, do jakiegoś klubu, na początku, nienawidziłam ich, a teraz to już mi obojętne. Wysiedliśmy, z limuzyny przed klubem tradycyjnie paparazzi itp. Liam, jako jedyny nie pił. Tradycyjnie w trupa, zalali się Zayn i Harry, a potem tradycyjnie, zarywali do jakiś dziewczyn, Louis i Niall nie upijali się zbyt. Perrie – dziewczyna Zayna, zawsze blokowała mu wyjście, Nathalie – dziewczyna Hazzy, zresztą też. DJ póścił, jakiś wolny kawałek, wszyscy tańczyli, tylko ja siedziełam, na tyłku, aż w końcu, Liam podszedł do mnie i zaprosił do tańca. Wziął mnie za rękę, wyszliśmy na środek parkietu, wtuliłam się w niego, i tak do, końca utworu. Czułam się, tak bezpiecznie, w ramionach Liama, mogłam tak all day all night. Gdy piosenka, się skończyła brunet, zaciągnął mnie na dwór.
- [T.I] słuchaj, wiem,
że znamy się dość krótko, bo tylko 3 miesiące, ale podobasz mi
się, i czuję do ciebie, coś więcej niż przyjaźń czy,
szacunek. Kocham cię, i chcę żebyś została, moją prawdziwą
dziewczyną, nie udawaną, REALNĄ. - to, co powiedział, zamurowało
mnie. Te ostatnie słowa, zaakcentował. Nie wiedziałam, co
powiedzieć.
- Liam ja, nie
sądziłam, że się w tobie zakocham. Ale tak, to się stało, i
nawet się cieszę, nigdy w życiu, nie spotkałam, takiego chłopaka
jak ty. Kocham cię.
- I love, you too. -
powiedział i wbił się w moje usta.
Po chwili,
objął mnie ramieniem i odprowadził, do mojego mieszkania.
Pocałowałam, go na pożegnanie, Liam wyszedł, a ja poszłam wziąć
prysznic. Gdy wykonałam, wszystkie czynności, które wykonuje się,
w łazience. Następnie, położyłam się, do łóżka i zasnęłam.
* 5
miesięcy później *
- Wyjeżdżam.
- oznajmiłam Jessice – dziewczynie Louisa, a zarazem mojej
najlepszej, przyjaciółce.
- Co
[T.I], ale jak to.? - zapytała
- Czemu
wyjeżdżasz.? - spytał Lou.
- Mam
powody. - odpowiedziałam.
- Jakie.?
- zapytali jednym głosem.
- Nikomu,
nie możecie powiedzieć, zwłaszcza Liam'owi.
- Dlaczego,
chyba Liam powinien wiedzieć.?
- Bo
ja..ja..ja – załamał mi się, głos – jestem, w nim w ciąży.
- powiedziałam, i znów zaczęłam płakać, jak przez ostatni
tydzień.
- [T.I]
ale, to nie powód, by uciekać. Przecież, to wspaniała wiadomość,
Liam się ucieszy. Będzie wniebowzięty, zanim to zrobisz zastanów
się 5 razy. - Powiedziała
Jess.
- Nie,
ja już podjęłam decyzję, wyprowadzam się. Wracam do Krakowa
(aut.czm Kraków.? Spędziłam tam dwa dni to takie, piękne miasto;
pp <3).
- Kiedy
wrócisz.? - zapytał Lou.
- Nie
mam zamiaru, wracać.
- Ale..
- powiedzieli.
- Żadne
ale, za godzinę mam samolot, pa Jess, pa Louis. - powiedziałam,
cmoknęłam ich w policzek, przytuliłam i wyszłam.
Z
domu Jess i Lou, miałam 5 minut pieszo, weszłam, do swojego
mieszkania, wzięłam walizki, oddałam klucze właścicielowi,
zadzwoniłam po taksówkę i dotarłam na lotnisko. Tam, te różne,
odprawy nie odprawy. Wsiadłam, do samolotu. Ostatni raz, spojrzałam
na Londyn. Żegnaj Londynie, żegnajcie przyjaciele, żegnaj Liam.
* 3
h później *
Lot
minął spokojnie, trochę spałam, trochę czytałam i rozmyślałam.
Wzięłam bagaże, zamówiłam taksówkę, która podwiozła mnie pod
dom. Zadzwoniłam dzwonkiem.
- [T.I],
wróciłaś.! - uściskała mnie mama.
- Tak,
mamo, możemy porozmawiać.? - spytałam.
- Jasne,
oczywiście. Chodź. - powiedziała i mnie przytuliła, poszłyśmy
do salonu. - Córcia, opowiadaj co się działo.
Opowiedziałam
mamie, wszystko, oprócz tego, że spodziewamy się dziecka i to
dlatego, tu jestem.
- Mamo,
jest coś, czego jeszcze nie wiesz.
- Tak
słucham [T.I].
- Bo
ja, i Liam, spodziewamy się, dziecka. - znów wybuchłam płaczem.
- Dziecko.!
Z tego się, trzeba cieszyć, a nie płakać. Jak zareagował Liam.?
- On
nie wie. Mamuś, ja nie wracam do Londynu, zostaję w Polsce.
- Ale
chyba, dziecko, powinno znać ojca. A tymbardziej, Liam powinien
wiedzieć, że spodziewacie się dziecka.
- Wychowam
to dziecko, nie wrócę do Londynu, Liam się nigdy nie dowie, i
wszyscy będą szczęśliwi.
- Ale
pomyśl, wyjechałaś, bez słowa, Liam się będzie martwił.
- To
już jego, interes.
Zjadłyśmy
jeszcze, kolację i poszłam się wykąpać. Moja mama mieszkała
sama, miała pracę w dobrej firmie. Mało nie zarabiała, miałyśmy
spore mieszkanie w bloku, rozwiedli się z tatą gdy miałam 7 lat.
Wróciłam do starego pokoju, położyłam się na łóżko.
*pół
roku później *
Przez,
ostatnie pół roku, trochę się działo. Od razu, na drugi dzień
gdy wróciłam, to poszłam do fryzjera przefarbować włosy. Teraz
są, one rude. Próbowali się ze mną, kontaktować, ale ja nie
chciałam. Liam najczęściej. Czasami rozmawiałam z Jessicą i
Louisem, bo oni znali przyczynę wyjazdu. Ale to sporadycznie,
ostatnio z nimi rozmawiałam 3 miesiące temu. Za 3 miesiące,
moje...nasze maleństwo ma przyjść na świat. Znam, już płeć,
będzie to chłopiec. Strasznie się, boję, czy dam sobie radę.
- [T.I].!
- ktoś wypowiedział, moje imię. Był to ktoś za mną, odwróciłam
się.
- Zayn.?!
- krzyknęłam ze zdziwienia.
- Tak.
- Co
ty, robisz w Polsce.? - jak, on mnie w ogóle, poznał.?
- A
moja, nowa dziewczyna, mieszka w Polsce, i przyleciałem na weekend,
by ją odwiedzić. A ty.? Czemu, wyjechałaś.?
- Miałam,
swoje powody.
- Zdradziłaś
Liama.?
- Co.?
Czemu, niby miałabym to zrobić.?
- Jesteś
w ciąży.
- Zayn,
ty nic nie rozumiesz.! To dziecko Liam'a, to dlatego wyjechałam.
- Czemu,
to zrobiłaś.? Przecież, znasz Liam'a, ucieszył by się.!
- Nie.!
Liam się, nigdy nie dowie, że jest ojcem, mojego...dziecka.
- Ale
[T.I] jak, ty to sobie, wyobrażasz.?
- Normalnie,
nigdy w życiu, już nie spotkam Liam'a.
- Tak
się nie zachowuje, osoba dorosła. O ile, nią jesteś, bo po
twoim, zachowaniu wnioskuję, że nie.
- Weź,
się Malik odwal.! I choćby nie wiem co, proszę, nie mów nic
Liam'owi, on się, nie może dowiedzieć, błagam, proszę.!
- Dobra,
nie powiem, mu, ale źle postąpiłaś, wyjeżdżając.
- Tak
Zayn, wiem, popełniłam błąd. Wracaj, do własnego życia, ja też
do swojego wrócę, i wszystko cacy. Pa.
- Pa,
uważaj na siebie. - powiedział, przytuliłam go, i poszłam w
stronę mieszkania.
Tak
jak zawsze, po godzinie 15, mama wracała już, więc nie byłam
sama. Jak co dzień, zasiadłam przed telewizorem. Przeglądając
kolejno, stacje telewizyjne, jedna mnie zaciekawiła – MTV, leciał
wywiad z One Direction, sprzed kilku dni. Chłopcy byli, pytani o
różne, pierdoły, jak to na wywiadach. Nagle, dziennikarka,
zapytała chłopców, o drugie połówki.
- Liam,
ostatnio, nie pokazujesz się z [T.I] coś, się stało.?
- Tak,
my zerwaliśmy. - wcale nie zerwaliśmy, tylko wyjechałam. Gdy to
mówił, miał łzy w oczach. W tej chwili, przypomniały mi się,
wszystkie chwile spędzone, razem z nim. Z oka, poleciała,
pojedyncza łza.
Po
chwili, mama weszła do domu, zobaczyła jak płaczę.
- Co
jest.? [T.I] coś stało.?
- Ja
go kocham. - wydukałam.
- Wróć
do Liam'a, on cię naprawdę kocha.
- Bo,
ja przed chwilą, oglądałam z nimi wywiad, zostali zapytani, o
drugie połówki, Liam powiedział, że zerwaliśmy, do jego oczu
napłynęły łzy, ja sobie przypomniałam, te wszystkie chwile
spędzone razem, i..tak bardzo, go kocham.
- Słuchaj,
niedługo na świat, przyjdzie wasze dziecko, chyba nie chcesz, żeby
się wychowywało, w niepełnej rodzinie. Wróć do niego, jeżeli
cię odrzuci, jego strata.! Wrócisz do Polski, i nigdy go więcej,
nie zobaczysz.
- Dziękuję
mamuś, potrzebowałam takiej rozmowy, zwłaszcza z tobą. -
powiedziałam, i poszłam do swojego pokoju przemyśleć sprawę na
spokojnie.
Chociaż,
moja tęsknota za nim, niezna granic, to i tak nie wracam. Nie chcę,
tego rozgłosu, nie chcę tych blasku fleszy. Chcę, być tą starą,
wyluzowaną [T.I], może kiedyś, nadejdzie taki czas, że dziecko
pozna ojca, ale na pewno nie teraz.
* 5
miesięcy później *
Dwa
miesiące temu, przyszedł na świat synek mój i Liam'a, nazwałam
go – Filip. Chciałam, by moje...nasze dziecko, miało polskie
imię. Bo wychowa się, tu i nigdzie więcej. Filipek, jest bardzo
podobny do Liam'a, dosłownie kopia Payne'a. Te brązowe oczy, ta
twarz. Chociaż tyle, mi pozostało po One Direction. Tęsknię za
tymi przygłupami, nie widziałam się z nimi, prawie rok. Dziś, 29
sierpnia 2013 rok – w tym dniu, Liam kończy 20 lat. Chciałabym
być, przy nim.
*3
lata później *
Tak,
wracam po trzech latach, z moim synkiem. Od tamtej pory, nie miałam
z nimi kontaktu. Nawet z Lou i Jess, nie wiem, czy jeszcze są razem.
Mam już, 22 lata, a Liam ma 23, bardziej wydoroślałam, stałam się
bardziej odpowiedzialna. Podjęłam decyzję, i wracam. Filip,
niedawno temu zaczął mówić, ale to tylko pojedyncze słowa.
Jeżeli zostaniemy w Anglii, będzie mówił po angielsku, ale będzie
musiał znać polski. Taksówka, podwiozła nas, pod dom chłopaków,
stanęłam przed drzwiami, położyłam palec, na maleńkim
przycisku. Dzwoniłam kilka razy, w końcu, otworzył mi Harry
- [T.I]
wróciłaś.! - krzyknął. - Ale nie jesteś, sama... - powiedział
i spojrzał na Filipa.
- Tak,
wpuścisz, mnie.? Wszystko wam opowiem. - powiedziałam, z
zachrypionym głosem.
- Jasne.
- odpowiedział.
- Dzięki.
- wzięłam walizki, wzięłam Filipa na ręce, i weszłam do domu.
Walizki, zostawiłam w korytarzu, rozejrzałam się, po domu, nic
się nie zmieniło, uśmiechnęłam się pod nosem. Hazz, wszedl do
salonu, ja zaczekałam na korytarzu.
- Chłopaki,
mam dobre wieści.! - powiedział lokowaty.
- Jakie.?
- zapytali, Niall i Louis.
- Nasza
[T.I] wróciła.! - oznajmił, a ja weszłam.
W
oczach Liam'a, zobaczyłam iskierki.-
Liam.
- powiedziałam, podeszłam do niego, przytuliłam się, i zaczęłam
płakać.
- [T.I],
nigdy więcej, nie zostawiaj mnie, na tak długo.
- Obiecuję.
Liam, poznaj kogoś. Filip. - zawołałam malca, gestem ręki, a on
podszedl do mnie. - Poznaj Filipa, to nasz syn. Dlatego wyjechałam,
nie chciałam ci psuć kariery, urodziłam Filipa, wszystko było
idealnie.
- Czemu
wyjechałaś.? Dalibyśmy sobie radę.! Dlaczego dowiaduję się, o
tym dopiero teraz.?
- Byłam,
głupią małolatą, myślałam tylko o tobie i nikim więcej.
- Było
minęło, zostań ze mną.
- Dobrze,
Filip poznaj tatusia.
- Tata.?
- zapytał swoim cieniutkim głosikiem. Liam się nie odezwał,
tylko wziął malca, na ręce, zakręcił go podrzucił do góry,
Filip zaczął się cieszyć.
- Teraz,
będziemy szczęśliwą rodziną. - powiedział Li, i pocałował
najpierw Filipa i mnie.
_________________________________
No to, taki wyskoczył ten imagin :) z dedykacją dla Julii, bo dla niej był pisany <3 podoba się.? :)
niedziela, 10 sierpnia 2014
Zayn: niespodziewany obrót spraw
Cały dzisiejszy dzień unikałam Zayna, z przyczyn oczywistych. Przy
Harrym też nie czułam się komfortowo, wszystko przez wyrzuty sumienia.
Cóż jakby nie patrzeć, to też trochę jego wina, bo to przez jego
chrapanie nie mogłam zasnąć. Och kogo ja oszukuję, równie dobrze mogę
oskarżyć słońce bo wzeszło i mnie poraziło, to wszystko tylko i
wyłącznie moja wina, moja i tych przeklętych fajek. To koniec muszę to
rzucić. Wstałam nagle z kanapy i skierowałam się w stronę naszego pokoju
chcąc pozbyć się wszystkich moich fajek. Szłam szybko nie zwracając na
nic uwagi. Nagle ktoś jedną ręką zasłonił mi usta, drugą chwycił w tali
poderwał do góry i wciągnął do pokoju, zamykając drzwi nogą. Zaczęłam
się szarpać co spowodowało że obydwoje wylądowaliśmy na podłodze.
- Ała!- usłyszałam zduszony jęk który należał do... Zayna? O nie tylko nie to. Szybko podniosłam się na nogi.
- Musimy pogadać- wydyszał trzymając się za klatkę piersiową.
-Nie mamy o czym- stwierdziłam rozglądając się po pomieszczeniu, byłam
bardzo zdenerwowana, za plecami wyłamywałam palce co zwykle robię w
nerwowych sytuacjach.
- Czyli uważasz że to co stało się rano było niczym- podniósł się na łokciach, a jego twarz wyrażała rozgniewanie.
- Tak. Dlatego najlepiej będzie o wszystkim zapomnieć- przytaknęłam nazbyt entuzjastycznie, zawsze tak mam gdy się denerwuję.
- Zapomnieć?- zapytał podnosząc się z podłogi, na jego twarzy malowało się niedowierzanie.
- Tak- pokiwałam głową i skierowałam się do drzwi.
- Szkoda tylko że ja nie potrafię- odparł smętnie. Zatrzymałam się z
dłonią na klamce. Fuck! Zaklęłam w myślach i odwróciłam się w jego
kierunku. Stał już w drzwiach balkonowych.
- Miejmy to z głowy- mruknęłam pod nosem, a głośniej dodałam- Ok
pogadajmy, wyjaśnijmy sobie kila rzeczy i już nigdy do tego nie
wracajmy.-Na jego twarzy pojawił się uśmiech.
- Najlepiej rozmawia się na świeżym powietrzu- gestem zaprosił mnie na
balkon. Wcześniej taras teraz balkon, jeśli liczy na powtórkę to się
rozczaruje. Pomyślałam i wyszłam za nim. Usiadł pod ścianą. Balkon w
porównaniu do tarasu był dość niewielki więc chcąc nie chcąc musiałam
usiąść dość blisko niego.
- Ok chciałeś rozmawiać to mów- objęłam kolana rękami i przyciągnęłam pod brodę.
Zayn głośno odetchnął, przeczesał włosy dłońmi, był wyraźnie
zdenerwowany, parę razy otworzył i zamknął usta gestykulując przy tym
dłońmi, jednak ani razu nie wydobył się z nich żaden konkretny dźwięk.
Wywróciłam oczami i oparłam głowę o barierkę wpatrując się w puchate
chmurki. Gdy znów na niego spojrzałam szukał czegoś w kieszeniach. Jak
się okazało była to szukał papierosów. No on sobie chyba żartuje! I co
jeszcze bardziej mnie wkurzyło, podsunął mi paczkę pod nos.
- Serio!?- zapytałam wkurzona. Spojrzał na mnie zdziwiony. Wyrwałam mu
paczkę z dłoni, zmięłam ją, i wyrzuciłam przez barierkę najdalej jak się
dało. Następnie rozwścieczona opuściłam balkon, nie miałam już
najmniejszej ochoty rozmawiać z nim o czymkolwiek. Wbiegł za mną do
środka i zanim zdążyłam sięgnąć do klamki, złapał mnie za ramie i
pociągnął w swoim kierunku. Chciałam się wyrwać więc złapał mnie też za
drugie ramie.
- Co to miało być?- zapytał patrząc mi w oczy, jego twarz wyrażała milion emocji, od zdezorientowania po gniew.
- Jeszcze masz czelność pytać!- wyrwałam ręce z jego uścisku. Zostanie
mi siniak, pomyślałam masując rękę którą ścisnął bardziej- To wszystko
twoja wina!
- Moja!?
- Tak, twoja i tych twoich humorków, wczoraj spoko pal i pij dzisiaj
rano nie bo ci główka od tego odpadnie, a teraz znowu podsuwasz mi
paczkę pod nos. O co ci właściwie chodzi?
- O ten tramwaj co nie chodzi. - burknął z miną jakby odpowiedź była w stu procentach oczywista.
-A jak myślisz, kocham cię- ostatnie dwa słowa wprowadziły mnie w stan
całkowitego szoku, z wrażenia oparłam się o ścianę za moimi plecami.
Już od pierwszego dnia gdy się poznaliśmy połączyła nas przyjaźń, i
żadne z nas dobrze wiedziało że nie ma co liczyć na nic więcej. A on mi
tu teraz z takim tekstem wyjeżdża. I co ja mam teraz zrobić, lubię go
nawet bardzo, uważam że jest przystojny i opiekuńczy, zabawny, a pod tą
maską bad boya jest też wrażliwy i romantyczny, poza tym świetnie całuje
i ma takie piękne orzechowo-złote oczy. O nie, nie nie! Ja chyba też go
kocham. Uświadomiłam sobie nagle.
- Gdy sobie to uświadomiłem też byłem w szoku- nawet nie zauważyłam
kiedy znalazł się tak blisko mnie- długo nad tym myślałem i teraz jestem
pewien że cię kocham, i wiem też że ty kochasz mnie.- Chciałam coś
powiedzieć, zaprzeczyć, zaprotestować ale on przyłożył mi palec do ust
- Ciii, nic nie mów, wiem że w tej chwili masz mętlik w głowie, Harry
czy ja, więc pozwól że ułatwię ci dokonanie wyboru- przesunął palcem po
moich ustach, policzku, ujął moją twarz i przybliżył swoją do mojej by
złożyć na moich ustach delikatny pocałunek.
Potem kolejny i kolejny, pocałunki stały się coraz bardziej odważne i
namiętne a gdy zszedł z nimi na szyję, sprawy potoczyły się bardzo
szybko.
Kilka godzin później już leżałam przytulona do torsu Zayna, po jednym z
najlepszych stosunków w moim życiu. W tej chwili miałam wszystko gdzieś,
no przynajmniej do chwili gdy do pokoju wszedł... Harry. Omiótł
wzrokiem zastałą tu sytuację. Spodziewałam się że zaraz wybuchnie,
zacznie wrzeszczeć lub spróbuje zabić Zayna. On jednak oparł się o
framugę i z miną pełną podziwu zaczął klaskać, Zayn natomiast wyszedł z
łóżka i ukłonił się jak aktor teatru po udanym przedstawieniu.
Oniemiałam, o co do jasnej cholery tu chodzi, bo puki co czuję się jak w
krzywym zwierciadle.
- Muszę przyznać, że zaczynałem wątpić w twój sukces.- powiedział spokojnie uśmiechając się do mnie.
- Po tym jak rano, nam przerwałeś miałem utrudnione zadanie. Ale powiedz
czy znasz dziewczynę która oparła by się temu- napiął mięśnie.- To
boskie ciało i idealna twarz uwiedzie nawet lesbijki.
- To twoje idealne ciałko i buźka właśnie poważnie uszczupliły zasoby
mojego konta bankowego.- zaśmiał się i pokręcił głową, patrząc na swoje
buty.
- Sam chciałeś podnieść stawkę- rozłożył ręce i wzruszył ramionami, z uśmiechem na twarzy.
-,,Podnieść stawkę'' o co tu chodzi? Czy ktoś mi to wreszcie
wytłumaczy!?- zapytałam wściekła i zdezorientowana, przykuwając tym
samym ich uwagę do mojej osoby. Spojrzeli na mnie jakby zdziwieni tym że
nadal tu jestem.
- Wytłumaczymy jej?- zapytał Zayn zerkając na Harrego.
- I tak już po sprawie więc czemu nie- powiedział i usiadł po jednej
stronie w nogach łóżka a Zayn po drugiej.- Zacznijmy od początku.-
spojrzał na Zayna
- Otóż ja i Harry, założyliśmy się o to, że on prześpi się z Perrie.
- Co okazało się zaskakująco łatwe- wtrącił Harry, z wyrazem tryumfu na twarzy.
- A ja prześpię się z tobą, co już takie łatwe nie było.- mówił spokojnie.
- Ale jednak mu się udało i to uszczupliło mój budżet o dwieście tysięcy
funtów. Udowodniło też jak nie wiele warte są słowa ,,kocham cię",
padające z ust dziewczyn.
Słuchałam tych ich słów i z każdym czułam się coraz gorzej. Łzy cisnęły
mi się do oczu. Oni mnie wykorzystali, zabawili się mną i moimi
uczuciami. A wszystko dla głupiego zakładu, nie wzięli nawet pod uwagę
że ja naprawdę się zakochałam najpierw w Harrym, a później również w
Zaynie, przez te jego gierki. Wybiegłam z tego pokoju, nie chciałam ich
już dłużej oglądać. Gdy zamykałam za sobą drzwi pokoju dzielonego z
Harrym, usłyszałam jeszcze ich śmiechy, co już do reszty przelało czarę.
Zsunęłam się po drzwiach i zaczęłam płakać w najlepsze, rozsypałam się
kompletnie. Nie wiem ile czasu tak spędziłam ale w końcu wzięłam się w
garść, spakowałam swoje rzeczy. Demolując przy tym cały pokój. Jakoś
musiałam odreagować, ale nie chciałam kończyć tylko na tym. Zabrałam
swoją walizkę i zeszłam do garażu gdzie stało auto Harrego, jego
ukochany samochód. Wzięłam z kąta wielki młot, był trochę ciężki ale
wściekłość dodawała mi siły. Niech on zobaczy jak to jest gdy ktoś
rozbija ci serce na kawałki. Zamachnęłam się raz, rozbijając przednią
szybę. Wspaniałe uczucie. Potem kolejne szyby, maskę, światła, błotniki i
całą resztę. Zdziwiło mnie że te odgłosy nikogo tu nie zwabiły, ale
może to i lepiej. Gdy już emocje trochę opadły zapakowałam walizkę do
bagażnika mojego samochodu i odjechałam. W tej chwili żałowałam tylko
jednej rzeczy, że nie zobaczę jego reakcji gdy odkryje co się stało z
jego samochodem.
Imagin z Narrym +18
Masz naprawdę wspaniałego chłopaka. Troszczy się o ciebie, dba i w ogóle. Ale w łóżku jest inny. Taka zupełna i odmienność. Tam cię pieprzy na całego. Ale właśnie za to go kochasz. Za to, że jest inny niż wszyscy. On jest w sławnym zespole One Direction. Nazywa się Harry a poznałaś go przez swojego najlepszego przyjaciela, który też w nim jest. Niall, Niallek. Z nim się znasz od dziecka. On zawsze Cię rozumiał. Z nim już też miałaś kilka przygód łóżkowych ale nigdy nie byliście razem. Właściwie to nadal to robicie. Z Harrym czujesz się zawsze bardzo dobrze i masz takie orgazmy o których każda dziewczyna marzy. Właściwie do każda "Directioner" chciałaby chociaż pocałowac się z Hazzą. Ale nieważne. Niall jest inny. Z nim czujesz się spełniona. Że sex to przyjemność a nie rodzaj zabawy. Do Nialla nic nie czujesz. On jest tylko przyjacielem. Oczywiście Harry nic nie wiedział, że ty z Niallem uprawiacie sex.
--sobota 19.30--
Harrego nie ma w domu bo musiał gdzieś wyjechać i wróci dopiero jutro. Nie chciałaś zostać sama, więc zadzwoniłaś po swojego przyjaciela. Nie minęło 15 minut a on był już u ciebie. Gdy zadzwonił dzwonek właśnie robiłaś kanapki, bo Niall strasznie dużo je. Zakończyłaś przyrządzenie kanapek, podeszłaś do drzwi i je otworzyłaś. W nich stał już rozpromieniony blondyn. Przywitał cię namiętnym pocałunkiem.
N: To co droga przyjaciółeczko? Co dzisiaj robimy?
T: Właśnie skończyłam robić kanapki.
N: Mówisz kanapki? To gdzie one są- zaczął się rozglądać.
T: Ty tylko o jedzeniu myślisz.
N: Dobra, dobra. Ale naprawdę gdzie one są bo jestem głodny.
T: A gdzie mogą być. Są w kuchni.
Blondynek złapał cię za rękę i prowadził przez dość długi korytarz do kuchni. Weszliście do niej a gdy Niall zobaczył cały talerz kanapek od razu rzucił się na nie. Dosiadłaś się do niego i też wzięłaś jedną. Jedliście i śmialiście się, ponieważ co chwilę twój ukochany kolega opowiadał jakiś kawał. Gdy już skończyły się wszystkie kanapki, poszliście oglądać film. Usiadłaś na kanapie a Niall podszedł do półki z płytami i zaczął wybierać jakiś film.
N: Co wolisz? Horror czy komedie?
T: Obojętnie. Właściwie to i tak sam wybierzesz więc po co się pytasz?
N: A dobra... No może komedie ze scenami erotycznymi co?
T: Ty zboczuchu. No dobra.
Niall włączył film, który wybraliście. Siedzieliście wtuleni się w siebie i wpatrywaliście w wyświetlany na ekranie film. I w pewnej chwili pojawiła się scena erotyczna. Twój szanowny kolega aż się spocił. Widać było, że bardzo chciałby to właśnie robić. A w jego spodniach widziałaś dużą wypukłość na co zareagowałaś śmiechem.
N: Weź się nie śmiej. To na mnie tak działa.
T: Zamiast oglądać tego typu filmy to mógłbyś to robić na serio. A nie tylko w telewizji oglądać.
N: Czy ty mi coś proponujesz T.I ?
T: No wiesz... Może??
Niall tylko spojrzał na ciebie i to zrobił Kliknij tutaj.
T: Weź już przestań.
Spojrzałaś na niego ze śmiechem w oczach. Zaczęłaś go rozbierać. Na pierwszy ogień poszła koszulka. Dotknęłaś opuszkami palców jego umięśnionego torsu. On tylko się uśmiechnął. Nie chcąc być gorszym teraz on zdjął twoją bluzkę i przy okazji stanik. Zobaczywszy twoje piersi jego oddech momentalnie przyspieszył. Nigdy tak nie robił. Widać ten film go tak nakręcił. Zaczął je masować co Cię bardzo podniecało. Gdy mocniej je przycisnął jęknęłaś.
N: Widzę, że bardzo tego chcesz.
T: Nawet bardzo. Chcę się dziś zabawić - i zrobiłaś zadziorny uśmieszek.
On już nie mógł już tego wytrzymać. Namiętnie cię pocałował a ty odwzajemniłaś ten pocałunek. W pewnej chwili oderwał się od ciebie i wstał.
T: Co robisz ?
N: Wstań!
T: Będzie niegrzecznie...
Posłuchałaś się go i zrobiłaś to o co cię przed chwilą poprosił. Przybliżyłaś sę do niego. On jedną reką wziął twoje udo i oplutł wokół swojego biodra. Już wiedziałaś o co mu chodzi, więc drugą nogą też na zrobiłaś. Niall jeszcze by cię podkręcić mocno ścisnął cię za pośladki.
T: Osz ty tygrysie.
N: Muszę jakoś podkręcić atmosferę.
T: Dobrze, dobrze
Trzymając nogi wokół jego bioder przeniósł cię do twojej sypialni. Rzucił cię agresywnie na łóżko. Usiadł na tobie okrakiem. Całował cię krótko w usta i inne części górnej partii ciała. Bardzo cię to podniecało a zarazem wkurzało. Następnie zaczął przygryzać twoje sutki. One momentalnie stwardniały. Chciał już przechodzić do dolnej części jednak mu nie pozwoliłaś. Przerzuciłaś was tak, że to ty teraz byłaś na nim. Delikatnie pocałowałaś go w usta i odsunęłaś się by zdjąć jego spodnie. Szybko rozpięłaś pasek od jego spodni. Następnie rozporek i energicznie ściągnęłaś jego spodnie. Przy okazji zdjęłaś również bokserki. Jego przyjaciel stał już na baczność. Ci cho się zaśmiałaś. Jego koleżkę wzięłaś do swoich delikatnych dłoni. Zaczęłaś poruszać w przód i w tył. Chłopakowi bardzo się to podobało. Więc zaczęłaś poruszać mocniej. Gdy już widziałaś jak jego członek drży przestałaś. Teraz on jednym zwinnym ruchem przerzucił cię tak, że byłaś pod nim. Nigdy nie był taki agresywny. Może dlatego, że nie robił tego od miesiąca. Niall nie miał dziewczyny. A ostatni raz robił to z tobą. Teraz nie szybko a bardzo delikatnie i zmysłowo ściągnął twoje koronkowe majtki. Zobaczywszy ciebie mokrą chciał działać. Ty też już byłaś gotowa. Przyłożył główkę członka do twojej kobiecości. I w pewnym momencie do pokoju wszedł Harry. Wy tacy oszołomieni w ogóle nie wiedzieliście co się dzieje. Przecież Harry miał wrócić dopiero za dwa dni. Niall szybko oderwał się od ciebie. Wstał i zaczął szukać swoich rzeczy.
T: Yhh... Harry co ty tutaj robisz?
H: No wiesz... Chciałem przyjechać do swojej dziewczyny.
T: No ale miałeś być dopiero...
N: Nie T.I nie tłumacz się. To ja wszystko zacząłem. Bardzo cię przepraszam. Tylko się na mnie nie obraź- mówił Niall zakładając swoje bokserki.
H: Zostaw te bokserki i chodź na słówko.
N: No dobra
Poszli w kąt gdzie ty ich nie słyszałaś.
N: Proszę nie bądź na mnie zły.
H: Ja nie jestem. Od dawna wiedziałem, że uprawiacie sex.
N: Ale jak to. I się nie wściekałeś?
H: Nie... Ale zawsze jak przychodziłem to byliście już po tym.
N: No ale...
H: Nie będę na ciebie zły, jeśli zrobisz coś dla mnie. - zrobił zadziorny uśmieszek
N: No już się boję.
H: Zostań i zrobimy trójkącik. Będzie to coś innego dla T.I i dla nas.
N: Ty to masz pomysły. Ale dobrze. O boże... Już się nie mogę doczekać.
Podeszli do ciebie. A ty jednocześnie zdziwiona i podekscytowana powiedziałaś
T: Nie jesteś zły. I Niall zostaje?
H: Tak zostaje i nie jestem zły. Chcę ciebie tak jak Niall.
T: Ale jak t...
N: Nic nie mów. Dzisiaj będziesz nasza.
T: Mrrr...
Harry podszedł do ciebie i zaczął cię całować namiętnie w usta. Ty odwzajemniłaś pocałunek. Niall natomiast podszedł do twojej "przyjaciółki" i zaczął ją macać. Twój oddech momentalnie przyspieszył. Energicznie ją macał i w pewnej chwili włożył w ciebie dwa palce. Krzyknęłaś. Jednak Harry nie pozwalał ci jęczeć, ponieważ jak jęczałaś to zakrywał ci usta ręką. Sam masował twoje piersi. Delikatnie przygryzał twoje sutki. Bardzo ci się podobało. To co robił Niall i Harry. Następnie chłopcy zamienili się miejscami. Teraz to Niall był na górze a Harry na dole. Niall całował cię i robił okrężne ruchy języczkiem na twoich piersiach. Harry w tym czasie przybliżył się wargami do twojej kobiecości i ją pieścił. Jak pierwszy raz dotknął ją językiem po ciele przeszedł cie przyjemny dreszcz. Jęczałaś. Niall pozwalał ci na to. Właściwie to zawsze pozwalał. Wtedy wiedział, że czujesz się dobrze. Gdy już wiedziałaś, że dojdziesz powiedziałaś, a raczej wysapałaś to im. Harry przestał robić ci minetkę. Wstał i Niall też. Podszedł do Harrego.
H: Wstań!
Zrobiłaś to co ci kazał. Niall podszedł do ciebie od tyłu a Harry od przodu.
N: A teraz ładnie rozszerz nóżki. - Harry w tym czasie ściągał swoje spodnie.
T: To będzie bolało? spytałaś niepewnie. Nigdy z dwoma chłopakami tego nie robiłaś.
H: Z nami?? Z nami będziesz czuła tylko samą przyjemność. Żaden ból.
N: Harry ma rację.
Posłusznie rozszerzyłaś nogi. I poczułaś. W pierwszym momencie ból a następnie tylko samą przyjemność. Harry wchodził od przodu a Niall od tyłu. Harry na początku robił to wolno byś nie czuła bólu ale z czasem zaczął przyspieszać. Co nie powiesz bardzo ci się podobało. Niall wiedział, że od tyłu boli bardziej więc tak szybko nie robił. Ale właśnie to w nim kochałaś. To, że ma umiar. Jednak tak wolno tego nie robił. Ty jęczałaś krzyczałaś ich imiona. Po krótkiej chwili doszłaś a chłopcy zaraz po tobie. Wyszli z ciebie powoli. Staliście chwilę i regulowaliście oddechy. Ty po tak wspaniałej przygodzie chciałaś się im odwdzięczyć. Klęknęłaś przed nimi. Członek Nialla najpierw wzięłaś do ust i poruszałaś, zaś Harrego do dłoni. Poruszałaś bardzo szybko. Robiłaś okrężne ruchy. Chłopakom bardzo się to podobało. Wzdychali i jęczeli. Niall jeszcze dociskał twoją głowę byś miała jego penisa głębiej. Gdy już Niall dochodził wyjęłaś jego penisa i zamieniłaś z penisem Harrego. Tak robiłaś na zmianę. Chłopcy doszli. Ty byłaś szczęśliwa, że tak ich uszczęśliwiłaś. Wstałaś a do ciebie podszedł Harry (od tyłu). Złapał cię za biodra i niespodziewanie włożył w ciebie swojego dużego penisa, na co ty zareagowałaś krzykiem. Lecz po chwili to była sama przyjemność i jej się domagałaś. Niall na początku stał i przyglądał się wam. Jednak po chwili podszedł do Harrego (od tyłu) i również wepchnął w niego swojego ogromnego penisa. Nie widziałaś tego ale to wiedziałaś, bo Harry aż podskoczył i jęknął, tak mu było dobrze. Robiliście to przez dobre 10 minut. W końcu chłopcy doszli. Harry wyszedł z ciebie i mocno pocałował cię w usta.
H: Byłaś wspaniała. Z resztą jak zawsze.
N: Nie, byłaś genialna- i też cię pocałował.
Położyliście się w trójkę na łóżku i wspominaliście to co przed chwilą robiliście.
N: Wiecie co ja chyba już pójdę. Miejcie czas dla siebie. Pa T.I - powiedział i ucałował cię w czółko. Pozbierał swoje rzeczy. Szybko założył bokserki, spodnie i czerwoną koszulę Kliknij tutaj. Jeszcze raz cię pocałował. Harry też w tym czasie ubrał bokserki i poszedł z nim, by go odprowadzić.
H: To było wspaniałe. Musimy częściej takie coś robić. Dziękuję.
N: To chyba ja powinienem ci podziękować za ten wieczór. Cieszę się, że mam takich przyjaciół.
H: Nie ma sprawy. Ja to już chciałem zrobić wcześniej. Ważne, że T.I się podobało.
N: No to pa.
H: Pa
Po pożegnaniu się Harry przyszedł do ciebie. Usiadł obok ciebie na łóżku.
H: Byłaś cudowna kociaku.
T: Wy też byliście cudowni... A tak właściwie to jak się dowiedziałeś, że kiedyś spaliśmy ze sobą? Nie przeszkadzało ci to ?
H: Kiedyś znalazłem w łazience zużytą prezerwatywę i wiedziałem, że to nie była moja. Wiedziałem też, że ty nie latasz za pierwszym lepszym i że z Niallem to zrobiłaś. Chciałem zrobić coś innego. To co dzisiaj. Wiem, że mnie kochasz. Nie przeszkadza mi to. Robisz to bo on nie może znaleźć dziewczyny. A przecież wiemy, że każdy chłopak potrzebuję sexu.
T: Kocham cię i dziękuję, że rozumiesz. Tylko ciebie kocham.
Pocałowałaś go i przytuliłaś się do niego. Położyliście się i zasnęliście.
Masz naprawdę wspaniałego chłopaka. Troszczy się o ciebie, dba i w ogóle. Ale w łóżku jest inny. Taka zupełna i odmienność. Tam cię pieprzy na całego. Ale właśnie za to go kochasz. Za to, że jest inny niż wszyscy. On jest w sławnym zespole One Direction. Nazywa się Harry a poznałaś go przez swojego najlepszego przyjaciela, który też w nim jest. Niall, Niallek. Z nim się znasz od dziecka. On zawsze Cię rozumiał. Z nim już też miałaś kilka przygód łóżkowych ale nigdy nie byliście razem. Właściwie to nadal to robicie. Z Harrym czujesz się zawsze bardzo dobrze i masz takie orgazmy o których każda dziewczyna marzy. Właściwie do każda "Directioner" chciałaby chociaż pocałowac się z Hazzą. Ale nieważne. Niall jest inny. Z nim czujesz się spełniona. Że sex to przyjemność a nie rodzaj zabawy. Do Nialla nic nie czujesz. On jest tylko przyjacielem. Oczywiście Harry nic nie wiedział, że ty z Niallem uprawiacie sex.
--sobota 19.30--
Harrego nie ma w domu bo musiał gdzieś wyjechać i wróci dopiero jutro. Nie chciałaś zostać sama, więc zadzwoniłaś po swojego przyjaciela. Nie minęło 15 minut a on był już u ciebie. Gdy zadzwonił dzwonek właśnie robiłaś kanapki, bo Niall strasznie dużo je. Zakończyłaś przyrządzenie kanapek, podeszłaś do drzwi i je otworzyłaś. W nich stał już rozpromieniony blondyn. Przywitał cię namiętnym pocałunkiem.
N: To co droga przyjaciółeczko? Co dzisiaj robimy?
T: Właśnie skończyłam robić kanapki.
N: Mówisz kanapki? To gdzie one są- zaczął się rozglądać.
T: Ty tylko o jedzeniu myślisz.
N: Dobra, dobra. Ale naprawdę gdzie one są bo jestem głodny.
T: A gdzie mogą być. Są w kuchni.
Blondynek złapał cię za rękę i prowadził przez dość długi korytarz do kuchni. Weszliście do niej a gdy Niall zobaczył cały talerz kanapek od razu rzucił się na nie. Dosiadłaś się do niego i też wzięłaś jedną. Jedliście i śmialiście się, ponieważ co chwilę twój ukochany kolega opowiadał jakiś kawał. Gdy już skończyły się wszystkie kanapki, poszliście oglądać film. Usiadłaś na kanapie a Niall podszedł do półki z płytami i zaczął wybierać jakiś film.
N: Co wolisz? Horror czy komedie?
T: Obojętnie. Właściwie to i tak sam wybierzesz więc po co się pytasz?
N: A dobra... No może komedie ze scenami erotycznymi co?
T: Ty zboczuchu. No dobra.
Niall włączył film, który wybraliście. Siedzieliście wtuleni się w siebie i wpatrywaliście w wyświetlany na ekranie film. I w pewnej chwili pojawiła się scena erotyczna. Twój szanowny kolega aż się spocił. Widać było, że bardzo chciałby to właśnie robić. A w jego spodniach widziałaś dużą wypukłość na co zareagowałaś śmiechem.
N: Weź się nie śmiej. To na mnie tak działa.
T: Zamiast oglądać tego typu filmy to mógłbyś to robić na serio. A nie tylko w telewizji oglądać.
N: Czy ty mi coś proponujesz T.I ?
T: No wiesz... Może??
Niall tylko spojrzał na ciebie i to zrobił Kliknij tutaj.
T: Weź już przestań.
Spojrzałaś na niego ze śmiechem w oczach. Zaczęłaś go rozbierać. Na pierwszy ogień poszła koszulka. Dotknęłaś opuszkami palców jego umięśnionego torsu. On tylko się uśmiechnął. Nie chcąc być gorszym teraz on zdjął twoją bluzkę i przy okazji stanik. Zobaczywszy twoje piersi jego oddech momentalnie przyspieszył. Nigdy tak nie robił. Widać ten film go tak nakręcił. Zaczął je masować co Cię bardzo podniecało. Gdy mocniej je przycisnął jęknęłaś.
N: Widzę, że bardzo tego chcesz.
T: Nawet bardzo. Chcę się dziś zabawić - i zrobiłaś zadziorny uśmieszek.
On już nie mógł już tego wytrzymać. Namiętnie cię pocałował a ty odwzajemniłaś ten pocałunek. W pewnej chwili oderwał się od ciebie i wstał.
T: Co robisz ?
N: Wstań!
T: Będzie niegrzecznie...
Posłuchałaś się go i zrobiłaś to o co cię przed chwilą poprosił. Przybliżyłaś sę do niego. On jedną reką wziął twoje udo i oplutł wokół swojego biodra. Już wiedziałaś o co mu chodzi, więc drugą nogą też na zrobiłaś. Niall jeszcze by cię podkręcić mocno ścisnął cię za pośladki.
T: Osz ty tygrysie.
N: Muszę jakoś podkręcić atmosferę.
T: Dobrze, dobrze
Trzymając nogi wokół jego bioder przeniósł cię do twojej sypialni. Rzucił cię agresywnie na łóżko. Usiadł na tobie okrakiem. Całował cię krótko w usta i inne części górnej partii ciała. Bardzo cię to podniecało a zarazem wkurzało. Następnie zaczął przygryzać twoje sutki. One momentalnie stwardniały. Chciał już przechodzić do dolnej części jednak mu nie pozwoliłaś. Przerzuciłaś was tak, że to ty teraz byłaś na nim. Delikatnie pocałowałaś go w usta i odsunęłaś się by zdjąć jego spodnie. Szybko rozpięłaś pasek od jego spodni. Następnie rozporek i energicznie ściągnęłaś jego spodnie. Przy okazji zdjęłaś również bokserki. Jego przyjaciel stał już na baczność. Ci cho się zaśmiałaś. Jego koleżkę wzięłaś do swoich delikatnych dłoni. Zaczęłaś poruszać w przód i w tył. Chłopakowi bardzo się to podobało. Więc zaczęłaś poruszać mocniej. Gdy już widziałaś jak jego członek drży przestałaś. Teraz on jednym zwinnym ruchem przerzucił cię tak, że byłaś pod nim. Nigdy nie był taki agresywny. Może dlatego, że nie robił tego od miesiąca. Niall nie miał dziewczyny. A ostatni raz robił to z tobą. Teraz nie szybko a bardzo delikatnie i zmysłowo ściągnął twoje koronkowe majtki. Zobaczywszy ciebie mokrą chciał działać. Ty też już byłaś gotowa. Przyłożył główkę członka do twojej kobiecości. I w pewnym momencie do pokoju wszedł Harry. Wy tacy oszołomieni w ogóle nie wiedzieliście co się dzieje. Przecież Harry miał wrócić dopiero za dwa dni. Niall szybko oderwał się od ciebie. Wstał i zaczął szukać swoich rzeczy.
T: Yhh... Harry co ty tutaj robisz?
H: No wiesz... Chciałem przyjechać do swojej dziewczyny.
T: No ale miałeś być dopiero...
N: Nie T.I nie tłumacz się. To ja wszystko zacząłem. Bardzo cię przepraszam. Tylko się na mnie nie obraź- mówił Niall zakładając swoje bokserki.
H: Zostaw te bokserki i chodź na słówko.
N: No dobra
Poszli w kąt gdzie ty ich nie słyszałaś.
N: Proszę nie bądź na mnie zły.
H: Ja nie jestem. Od dawna wiedziałem, że uprawiacie sex.
N: Ale jak to. I się nie wściekałeś?
H: Nie... Ale zawsze jak przychodziłem to byliście już po tym.
N: No ale...
H: Nie będę na ciebie zły, jeśli zrobisz coś dla mnie. - zrobił zadziorny uśmieszek
N: No już się boję.
H: Zostań i zrobimy trójkącik. Będzie to coś innego dla T.I i dla nas.
N: Ty to masz pomysły. Ale dobrze. O boże... Już się nie mogę doczekać.
Podeszli do ciebie. A ty jednocześnie zdziwiona i podekscytowana powiedziałaś
T: Nie jesteś zły. I Niall zostaje?
H: Tak zostaje i nie jestem zły. Chcę ciebie tak jak Niall.
T: Ale jak t...
N: Nic nie mów. Dzisiaj będziesz nasza.
T: Mrrr...
Harry podszedł do ciebie i zaczął cię całować namiętnie w usta. Ty odwzajemniłaś pocałunek. Niall natomiast podszedł do twojej "przyjaciółki" i zaczął ją macać. Twój oddech momentalnie przyspieszył. Energicznie ją macał i w pewnej chwili włożył w ciebie dwa palce. Krzyknęłaś. Jednak Harry nie pozwalał ci jęczeć, ponieważ jak jęczałaś to zakrywał ci usta ręką. Sam masował twoje piersi. Delikatnie przygryzał twoje sutki. Bardzo ci się podobało. To co robił Niall i Harry. Następnie chłopcy zamienili się miejscami. Teraz to Niall był na górze a Harry na dole. Niall całował cię i robił okrężne ruchy języczkiem na twoich piersiach. Harry w tym czasie przybliżył się wargami do twojej kobiecości i ją pieścił. Jak pierwszy raz dotknął ją językiem po ciele przeszedł cie przyjemny dreszcz. Jęczałaś. Niall pozwalał ci na to. Właściwie to zawsze pozwalał. Wtedy wiedział, że czujesz się dobrze. Gdy już wiedziałaś, że dojdziesz powiedziałaś, a raczej wysapałaś to im. Harry przestał robić ci minetkę. Wstał i Niall też. Podszedł do Harrego.
H: Wstań!
Zrobiłaś to co ci kazał. Niall podszedł do ciebie od tyłu a Harry od przodu.
N: A teraz ładnie rozszerz nóżki. - Harry w tym czasie ściągał swoje spodnie.
T: To będzie bolało? spytałaś niepewnie. Nigdy z dwoma chłopakami tego nie robiłaś.
H: Z nami?? Z nami będziesz czuła tylko samą przyjemność. Żaden ból.
N: Harry ma rację.
Posłusznie rozszerzyłaś nogi. I poczułaś. W pierwszym momencie ból a następnie tylko samą przyjemność. Harry wchodził od przodu a Niall od tyłu. Harry na początku robił to wolno byś nie czuła bólu ale z czasem zaczął przyspieszać. Co nie powiesz bardzo ci się podobało. Niall wiedział, że od tyłu boli bardziej więc tak szybko nie robił. Ale właśnie to w nim kochałaś. To, że ma umiar. Jednak tak wolno tego nie robił. Ty jęczałaś krzyczałaś ich imiona. Po krótkiej chwili doszłaś a chłopcy zaraz po tobie. Wyszli z ciebie powoli. Staliście chwilę i regulowaliście oddechy. Ty po tak wspaniałej przygodzie chciałaś się im odwdzięczyć. Klęknęłaś przed nimi. Członek Nialla najpierw wzięłaś do ust i poruszałaś, zaś Harrego do dłoni. Poruszałaś bardzo szybko. Robiłaś okrężne ruchy. Chłopakom bardzo się to podobało. Wzdychali i jęczeli. Niall jeszcze dociskał twoją głowę byś miała jego penisa głębiej. Gdy już Niall dochodził wyjęłaś jego penisa i zamieniłaś z penisem Harrego. Tak robiłaś na zmianę. Chłopcy doszli. Ty byłaś szczęśliwa, że tak ich uszczęśliwiłaś. Wstałaś a do ciebie podszedł Harry (od tyłu). Złapał cię za biodra i niespodziewanie włożył w ciebie swojego dużego penisa, na co ty zareagowałaś krzykiem. Lecz po chwili to była sama przyjemność i jej się domagałaś. Niall na początku stał i przyglądał się wam. Jednak po chwili podszedł do Harrego (od tyłu) i również wepchnął w niego swojego ogromnego penisa. Nie widziałaś tego ale to wiedziałaś, bo Harry aż podskoczył i jęknął, tak mu było dobrze. Robiliście to przez dobre 10 minut. W końcu chłopcy doszli. Harry wyszedł z ciebie i mocno pocałował cię w usta.
H: Byłaś wspaniała. Z resztą jak zawsze.
N: Nie, byłaś genialna- i też cię pocałował.
Położyliście się w trójkę na łóżku i wspominaliście to co przed chwilą robiliście.
N: Wiecie co ja chyba już pójdę. Miejcie czas dla siebie. Pa T.I - powiedział i ucałował cię w czółko. Pozbierał swoje rzeczy. Szybko założył bokserki, spodnie i czerwoną koszulę Kliknij tutaj. Jeszcze raz cię pocałował. Harry też w tym czasie ubrał bokserki i poszedł z nim, by go odprowadzić.
H: To było wspaniałe. Musimy częściej takie coś robić. Dziękuję.
N: To chyba ja powinienem ci podziękować za ten wieczór. Cieszę się, że mam takich przyjaciół.
H: Nie ma sprawy. Ja to już chciałem zrobić wcześniej. Ważne, że T.I się podobało.
N: No to pa.
H: Pa
Po pożegnaniu się Harry przyszedł do ciebie. Usiadł obok ciebie na łóżku.
H: Byłaś cudowna kociaku.
T: Wy też byliście cudowni... A tak właściwie to jak się dowiedziałeś, że kiedyś spaliśmy ze sobą? Nie przeszkadzało ci to ?
H: Kiedyś znalazłem w łazience zużytą prezerwatywę i wiedziałem, że to nie była moja. Wiedziałem też, że ty nie latasz za pierwszym lepszym i że z Niallem to zrobiłaś. Chciałem zrobić coś innego. To co dzisiaj. Wiem, że mnie kochasz. Nie przeszkadza mi to. Robisz to bo on nie może znaleźć dziewczyny. A przecież wiemy, że każdy chłopak potrzebuję sexu.
T: Kocham cię i dziękuję, że rozumiesz. Tylko ciebie kocham.
Pocałowałaś go i przytuliłaś się do niego. Położyliście się i zasnęliście.
wtorek, 5 sierpnia 2014
Imagin Larry Stylinson +18
Wybaczcie mi za wszelkie błędy, mam wszystko na telefonie.
Wybaczcie mi za wszelkie błędy, mam wszystko na telefonie.
-Dobrze, chodź. - ruszył zdziwiony w stronę drzwi, wszedł za chłopakiem. - Co Ci się stało? Dlaczego udajesz?
-Nie wiem. - usiadł na krześle i wzruszył ramionami. - Tak jest mi lepiej, przynajmniej nikt nie chce ze mną być. - mruknął.
-O co w tym wszystkim chodzi? - spojrzał na niego.
-Nie wiem. - usiadł na krześle i wzruszył ramionami. - Tak jest mi lepiej, przynajmniej nikt nie chce ze mną być. - mruknął.
-O co w tym wszystkim chodzi? - spojrzał na niego.
-Po prostu wolę być kujonem, wolę siedzieć sam, niz byc otoczonym przez ludzi. - westchnal, bawiąc sie palcami.
-Ouch... Rozumiem. - skinal głową.
-Więc w którym momencie miałem Ci pomoc? - spojrzal na niego.
-Chwila.
- podbiegł na górę po książki z matematyki i zbiegł do chłopaka. -
Jestem. - przeczesał włosy dłonią, oblizując usta. Lokaty wpatrzył się w
niego jak zaczarowany. - Marcel? -pomachał dłonią przed jego oczami.
-Huh? - potrząsnął głową. - Ach, matematyka. - uśmiechnął się delikatnie. -Więc pokaż w czym masz problem. - skinal głową.
-Trochę nie będę mogl sie skupić. - westchnal.
-Dlaczego? - oblizał usta.
-Będę myślał kim naprawdę jesteś.
-Mam Ci pokazać? - spojrzal na niego niepewnie.
-Jasne. - wyszczerzył się
Harry poczuł mocne bicie serca w klatce piersiowej, wstał i ustał nad starszym, przegryzając wargę.
-Na pewno tego chcesz? - przełknął ślinę.
-Och, tak. - wywrócił oczami. - Mogę Ci nawet zapłacić, tylko powiedz, jestem ciekaw.
-Okay.
- poczuł zimno, ogarniające go, czuł szybsze bicie serca, nachylił się
nad chłopakiem i wpił się w jego usta. Po chwili oderwał się od niego i
wybiegł z domu.
-Harry! - krzyknął i zerwał się, łapiąc go za rękę przy drzwiach.
-Louis,
przepraszam, naprawdę, ja... Ja nie chciałem, nie powinienem tego
zrobić. - stresował się. Louis zamknął drzwi, przysuwając się do niego,
Harry przełknął ślinę i zamknął oczy.
-Proszę, nie bij mnie. - zacisnął powieki.
-Nie
będę. - pokręcił głową i przycisnął go do ściany, wpijając się
agresywnie w jego delikatne usta. Przestał po kilkunastu sekundach.
-Lou? - spojrzał na niego z delikatnym uśmiechem i przegryzł wargę, Louis oddychał kilka milimetrów od ust Loczka.
-Słucham? -spojrzał mu w oczy.
-To było dziwne. - położył niepewnie ręce na jego biodrach.
-Ale
podobało mi się to. - oblizał usta i podszedł do krzesła. - Nieważne,
muszę coś zrobić z tą matematyką, w końcu sie nauczyc.
-Louis... - przegryzł wargę.
-Hm? - odwrocił sie do niego przodem.
-Bo... Podobasz mi się. - wyszeptal. - Od samego początku...
-Chodź. - zasmial sie cicho.
-Okay.
- westchnal i podszedł do niego, z opuszczoną głową. Louis polozyl ręce
na jego szyi i przysunal go do siebie. Curly usmiechnal sie i wpił sie w
jego usta. Calowali sie przez kilka minut, co chwile poglebiajac
pocałunek.
-Harry. - jęknął.
-Przepraszam. - odsunął się od niego. Lou zasłonil twarz dlonmi.
-Pobudziłeś
mnie. Jesteś chłopakiem, a... Kurwa. - westchnął. Harry podszedł do
niego, oblizując usta i kręcąc biodrami. - Harry. - zamknął oczy.
-Juz znasz mnie inaczej, prawda? - spojrzal na niego, oblizując usta.
-I chcę tylko tak znać. - mruknął mu w usta i zjechał ręką po jego torsie, młodszy poczuł dreszcze na sobie.
-Czym to się skończy? - przegryzł wargę.
-A co możesz? -spojrzał na niego.
-Co tylko chcesz. - ścisnął jego przyjaciela.
-Harry. - jęknął głośno - Nie wiedziałem, że jestes taki odważny. - spojrzał na niego.
-Mogę się daleko posunąć. - musnął jego usta.
czwartek, 24 lipca 2014
#2 Harry
Piosenka do nadania nastroju:http://www.youtube.com/watch?v=xyqQ4iT4IeU
Piosenka do nadania nastroju:http://www.youtube.com/watch?v=xyqQ4iT4IeU
Nie powiem moje życie jest idealne. Mam kochającego mnie chłopaka,
wspaniałych przyjaciół oraz dobrą pracę. Niedawno zamieszkałam z Harrym,
szanuję to, że musi często wyjeżdżać, ale nie powiem cholernie wtedy
tęsknię. On wie co ja wtedy przeżywam, ale codziennie wysyłam mi tysiące
sms'ów i dzwoni kilka razy dziennie o każdej porze, oczywiście
włączając w to 3 w nocy. Kocham go najbardziej na świecie. Dzisiaj
Harrolda znowu nie będzie, cały dzień i całą noc. Dobrze, że nigdzie nie
wyjeżdża. Ale i tak każda minuta bez niego jest stracona. No nic trzeba
dalej żyć. Wróciłam z pracy, no tak pusto wszędzie, sama będę. O!
Zaproszę [Im. tw. przyj.]. Wybrałam numer i po kilku sygnałam usłyszałam
ten delikatny głos po drugiej stronie słuchawki:
-Halo?
-No hej [Im. tw. przyj.] mogłabyś dzisiaj do mnie wpaść?
-Oczywiście, a o której?
-Za godzinę. odpowiada ci?
-Okey, będę to do zobaczenia.
-Pa i dzięki - rozłączyłam się. Położyłam telefon na stoliku, zdjęłam
buty i delikatnie opadłam na sofę. Zamknęłam oczy, gdyż byłam strasznie
zmęczona. Dużo stresu w pracy, więc musiałam trochę odpocząć. Chyba
zasnęłam, bo przebudził mnie dzwonek, zapowiadający gości. W koszmarnej
fryzurze, poszłam otworzyć spodziewałam się kto to.
-Coś ty taka zmarnowana? - pytała się mnie moja przyjaciółka.
-Wiesz jestem dzisiaj bardzo zmęczona - odpowiedziałam, chociaż nadal byłam półprzytomna.
-Uuu.. to może innym razem wpadnę? -zaproponowała.
-Nie, proszę zostań, wiesz smutno tak trochę siedzieć samej.
-Dobra - weszła do środka - to co chcesz dzisiaj robić?
-Może jakiś film?
-Świetny pomysł!
*
W czasie filmu, rozmawialiśmy o wielu rzeczach. Nagle usłyszałam jak ktoś do mnie dzwoni. Tak to Harry, odebrałam:
-Halo?
-Cześć skarbie, co tam u ciebie? - pytał się mnie mój ukochany.
-A wszystko w porządku, przyszła do mnie [Im. tw. przyj.]
-O to świetnie czyli nie jesteś sama?
-No nie, ale wiesz, że cię kocham i chciałabym, abyś był przy mnie cały czas.
-Tak wiem, ale to jest nierealne.
-Rozumiem, przecież. Mam nadzieję, że jak najszybciej wrócisz. Powodzenia dzisiaj wieczorem!
-A ty jednak nie chcesz wpaść dzisiaj na koncert?
-Jestem strasznie zmęczona, następnym razem.
-Okey, odpoczywaj!
-Dobrze, do jutra. Kocham cię!
-Ja ciebie też - rozlączył się. gdy film dobiegł końca, zaczęłam się
żegnać z przyjaciółką. Było późno. Ona ma jutro rano do pracy tak samo w
sumie jak ja. Dochodziła godzina dwudziesta druga, wykonałam wyszystkie
czynności w łazience, ubrałam moją cieplutką piżamę i jednym zwinnym,
kocim ruchem wsunęłam się po kołdrę. Tego dzisiaj najbardziej
potrzebowałam. Snu.
*
[Z perspektywy Harrego]
Koncert się skończył. Chciałem już wracać do domu, ale chłopaki mi nie pozwolili, chcieli ten dzisiejszy dzień uczcić. Chociaż z mojej perspektywy ten dzień był zwykły, taki jak każdy, ale są wyjątki. Zadzwonić do [Tw. im.]? Nie, późno już jest pewnie śpi. Postanowiłem, że na chwilę zostanę, ale impreza u Louisa dopiero się rozkręcała. Nagle poczułem jak wibruje mi telefon. Ktoś do mnie dzwonił. O tej porze? Ujrzałem jakiś nieznany mi numer. Poszedłem do drugiego pokoju, ponieważ w tym, w którym się znajdowałem było stanowczo za głośno, aby z kim kolwiek rozmawiać. Odebrałem połączenie:
-Dobry wieczór.
-Dobry wieczór - nie wiedziałem kto to.
*
[Z perspektywy Harrego]
Koncert się skończył. Chciałem już wracać do domu, ale chłopaki mi nie pozwolili, chcieli ten dzisiejszy dzień uczcić. Chociaż z mojej perspektywy ten dzień był zwykły, taki jak każdy, ale są wyjątki. Zadzwonić do [Tw. im.]? Nie, późno już jest pewnie śpi. Postanowiłem, że na chwilę zostanę, ale impreza u Louisa dopiero się rozkręcała. Nagle poczułem jak wibruje mi telefon. Ktoś do mnie dzwonił. O tej porze? Ujrzałem jakiś nieznany mi numer. Poszedłem do drugiego pokoju, ponieważ w tym, w którym się znajdowałem było stanowczo za głośno, aby z kim kolwiek rozmawiać. Odebrałem połączenie:
-Dobry wieczór.
-Dobry wieczór - nie wiedziałem kto to.
-Z tej strony Starszy Strażak Andrew Jones, czy do dzwoniłem się do pana Stylesa?
-Tak, to ja. Ale o co chodzi?
-Muszę pana poinformować, że w pańskim domu wybuchł pożar, próbujemy opanować sytuację, aby dostać się do pańskiej dziewczyny - wtedy nie mogłem z siebie wydusić słowa. Po woli wszystko zaczęło do mnie docierać. Boże! Przecież tam w środku jest [Tw. im.]! Bez słowa rozłączyłem się. Musiałem jak najszybciej znaleźć się pod budynkiem, w którym mieszkam. Poprosiłem Liama, aby mnie zawiózł do domu, sam nie byłem w stanie. Za bardzo byłem roztrzesiony. Wszyscy zgromadzeni na imprezie, to zauważyli. Mówiłem pod nosem słowa, tak szybko, że sam nawet nie zrozumiałem ich znaczenia. Liam nic nie mówił tylko zabrał kluczyki od samochodu i wyszedł na zewnątrz. Podczas jazdy starałem się wszystko wyjaśnić, chociaż szczerze nie wiem czy mnie zrozumiał. Na końcu mojej wypowiedzi, zaczął mnie pocieszać. Zajechaliśmy na ulicę, która prowadzi do mojego i [Tw. im.] domu. Gdy ujrzałem budynek, który stał w płomieniach przeraziłem się. Chciałem tylko znaleźć się koło mojej ukochanej. Wyleciałem niczym strzała z samochodu. Lecz strażacy nie chcieli mnie wpuścić. Znalazłem w samochodzie strażackim kurtkę. I teraz liczyła się tylko chwila. Udało się ominąć strażaków. Wbiegłem do środka, zaczęłam biec po schodach. Poczułem pod stopami, że stąpam po praktycznie niczym. Schody, które przed chwilą można było nazwać nieistniały. Zapadły się, ale byłem szczęśliwy, że udało mi się dotrzeć na górę. Teraz tylko dotrzeć do sypialni.
*
[Z twojej perspektywy]
Czułam jak nadchodzi mój ewidenty koniec. Samotnie. Nawet nie mogłam się z nim pożegnać. Łzy napłynęły mi do oczu, gdy nagle usłyszałem jak ktoś wbiega po schodach. Mój wzrok skierował się na drzwi. Po chwili ujrzałam Harrolda. Nie mogłam uwierzyć w to. Skąd on tutaj się wziął? Ale teraz nic się nie liczyło. Szybko wstałam wtulając się jego tors. Oderwaliśmy się od siebie, nic nie mówiliśmy, tylko patrzylismy sobie w oczy. Po chwili on wpił się w moje usta, całowaliśmy się przez dłuższą chwilę. Odezwał się:
-Przepraszam i pamiętaj, że Kocham Cię! - powiedział ze łzami w oczach.
-Harry ja też cię Kocham! - on wziął mnie na ręce, ja moco złapałam się jego szyji. Zamknęłam oczy. Usłyszałam tłuczone szkło. Po chwili poczułam coś takiego jakbym upadła na ziemię, ale asekurował mnie Lokers. Otworzyłam oczy. Leżałam na moim chłopaku. Szybko się rozejrzałam, szyba w oknie na górze rozbita.A koło mnie zaczęło się zbierać coraz więcej ludzi. Spojrzałam na Harrolda wokół jego głowy zaczęło się zbierać coraz to więcej krwi. Nie wiedziałam co się dzieje! On się w ogóle nie ruszał. Nie to nie możliwe. Zaczęłam go budzić. Na nic! Moja rozpacz w tym momencie była niepojęta. Dlaczego on? Życie jest takie okrutne!
-Tak, to ja. Ale o co chodzi?
-Muszę pana poinformować, że w pańskim domu wybuchł pożar, próbujemy opanować sytuację, aby dostać się do pańskiej dziewczyny - wtedy nie mogłem z siebie wydusić słowa. Po woli wszystko zaczęło do mnie docierać. Boże! Przecież tam w środku jest [Tw. im.]! Bez słowa rozłączyłem się. Musiałem jak najszybciej znaleźć się pod budynkiem, w którym mieszkam. Poprosiłem Liama, aby mnie zawiózł do domu, sam nie byłem w stanie. Za bardzo byłem roztrzesiony. Wszyscy zgromadzeni na imprezie, to zauważyli. Mówiłem pod nosem słowa, tak szybko, że sam nawet nie zrozumiałem ich znaczenia. Liam nic nie mówił tylko zabrał kluczyki od samochodu i wyszedł na zewnątrz. Podczas jazdy starałem się wszystko wyjaśnić, chociaż szczerze nie wiem czy mnie zrozumiał. Na końcu mojej wypowiedzi, zaczął mnie pocieszać. Zajechaliśmy na ulicę, która prowadzi do mojego i [Tw. im.] domu. Gdy ujrzałem budynek, który stał w płomieniach przeraziłem się. Chciałem tylko znaleźć się koło mojej ukochanej. Wyleciałem niczym strzała z samochodu. Lecz strażacy nie chcieli mnie wpuścić. Znalazłem w samochodzie strażackim kurtkę. I teraz liczyła się tylko chwila. Udało się ominąć strażaków. Wbiegłem do środka, zaczęłam biec po schodach. Poczułem pod stopami, że stąpam po praktycznie niczym. Schody, które przed chwilą można było nazwać nieistniały. Zapadły się, ale byłem szczęśliwy, że udało mi się dotrzeć na górę. Teraz tylko dotrzeć do sypialni.
*
[Z twojej perspektywy]
Czułam jak nadchodzi mój ewidenty koniec. Samotnie. Nawet nie mogłam się z nim pożegnać. Łzy napłynęły mi do oczu, gdy nagle usłyszałem jak ktoś wbiega po schodach. Mój wzrok skierował się na drzwi. Po chwili ujrzałam Harrolda. Nie mogłam uwierzyć w to. Skąd on tutaj się wziął? Ale teraz nic się nie liczyło. Szybko wstałam wtulając się jego tors. Oderwaliśmy się od siebie, nic nie mówiliśmy, tylko patrzylismy sobie w oczy. Po chwili on wpił się w moje usta, całowaliśmy się przez dłuższą chwilę. Odezwał się:
-Przepraszam i pamiętaj, że Kocham Cię! - powiedział ze łzami w oczach.
-Harry ja też cię Kocham! - on wziął mnie na ręce, ja moco złapałam się jego szyji. Zamknęłam oczy. Usłyszałam tłuczone szkło. Po chwili poczułam coś takiego jakbym upadła na ziemię, ale asekurował mnie Lokers. Otworzyłam oczy. Leżałam na moim chłopaku. Szybko się rozejrzałam, szyba w oknie na górze rozbita.A koło mnie zaczęło się zbierać coraz więcej ludzi. Spojrzałam na Harrolda wokół jego głowy zaczęło się zbierać coraz to więcej krwi. Nie wiedziałam co się dzieje! On się w ogóle nie ruszał. Nie to nie możliwe. Zaczęłam go budzić. Na nic! Moja rozpacz w tym momencie była niepojęta. Dlaczego on? Życie jest takie okrutne!
niedziela, 20 lipca 2014
#1 Harry-Kochanie spakowałaś prezenty? - pytał się mnie, mój chłopak Harry.
-Tak! - krzyczałam z drugiego pokoju - myślę, że to będą cudowne święta, w końcu poznasz moją rodzinę i przyjaciół.
-Na to liczę, miałaś świetny pomysł z tymi świętami w Polsce.
-Oh, nie schlebiaj tak mi, dziękuję - odpowiedziałam pakując przy tym
swoje ubrania. Nagle poczułam coś na ramieniu. Tak to był Harry,
opierający swój podbródek - nie jestem poduszką - mówiłam - bądź taki
łaskawy i daj mi się w spokoju spakować - powiedziałam z wyrzutem.
-Nie jeśli nie dasz mi buziaka! W usta. Czekam - on nigdy się nie
poddawał, w końcu uległam jego prośbom. Okręciłam się, aby stać przodem
do niego, zbliżyłam się lecz on wszystko przyspieszył, trwaliśmy w
pocałunku dobrych kilkanaście sekund, ale to nie był taki zwykły buziak,
bo Harrold nie chciał się oderwać, na szczęście po chwili odsunął się. Z
uśmiechem na twarzy wyszedł z pokoju - ach ten Harry - pomyślałam.
Poczułam wibracje w kieszeni, dostałam sms od mojego brata: "No hej
siostra, przyjeżdżaj jak najszybciej, bo Puśka tęskni i może w końcu
poznam tego twojego chłopaka. A więc do zobaczenia :)" uśmiechnęłam się do telefonu wtedy usłyszałam:
-Z kim tak smsujesz? Powinienem czuć się zagrożony, bo ktoś odbija mi dziewczynę? - mówił całkiem poważnie Harry.
-Głuptasie, brat do mnie napisał, jak mi nie wierzysz to sam zobacz - podałam mu telefon - ty mój zazdrośniku! - wyszłam uśmiechnięta z pokoju.
-Z kim tak smsujesz? Powinienem czuć się zagrożony, bo ktoś odbija mi dziewczynę? - mówił całkiem poważnie Harry.
-Głuptasie, brat do mnie napisał, jak mi nie wierzysz to sam zobacz - podałam mu telefon - ty mój zazdrośniku! - wyszłam uśmiechnięta z pokoju.
*
-Pieniądze?
-Są.
-Klucze?
-Mam.
-Wszystko wyłączyłeś?
-Tak! Kochanie spokojnie wszystko jest w najlepszym porządku, zobacz lecimy, zaraz będziemy w Polsce, spotkasz znajomych, rodzinę i twoją kotkę Pusię - z tymi ostatnimi słowami mnie rośmieszył.
Trafiliśmy na świetną pogodę. Burzę z piorunami, ale ja bylam pełna optymizmu i czułam się bezpiecznie, dlaczego? Bo był przy mnie moj chłopak, gdy mnie przytulał czułam się bezpiecznie i tak tym razem było. Harry wie jak ja boję się latać więc zawsze podtrzymuje mnie na duchu. Mimo, iż był dzień ja zasnełam, gdyż byłam strasznie zmęczona. Oparłam swoją głowę o jego ramię.
*
Ktoś mnie próbował obudzić, nagle doszły do mnie krzyki i piski, histerię ogólnie chaos, w tym głos Harolda:
-[Tw. Im.], obudź się, my... zaraz zginiemy!
-Co?! - wykrzyczałam, otwierając przy tym oczy - to żart?
-Pieniądze?
-Są.
-Klucze?
-Mam.
-Wszystko wyłączyłeś?
-Tak! Kochanie spokojnie wszystko jest w najlepszym porządku, zobacz lecimy, zaraz będziemy w Polsce, spotkasz znajomych, rodzinę i twoją kotkę Pusię - z tymi ostatnimi słowami mnie rośmieszył.
Trafiliśmy na świetną pogodę. Burzę z piorunami, ale ja bylam pełna optymizmu i czułam się bezpiecznie, dlaczego? Bo był przy mnie moj chłopak, gdy mnie przytulał czułam się bezpiecznie i tak tym razem było. Harry wie jak ja boję się latać więc zawsze podtrzymuje mnie na duchu. Mimo, iż był dzień ja zasnełam, gdyż byłam strasznie zmęczona. Oparłam swoją głowę o jego ramię.
*
Ktoś mnie próbował obudzić, nagle doszły do mnie krzyki i piski, histerię ogólnie chaos, w tym głos Harolda:
-[Tw. Im.], obudź się, my... zaraz zginiemy!
-Co?! - wykrzyczałam, otwierając przy tym oczy - to żart?
-Nie, to nie żart - mówił całkiem poważnie - przepraszam, że to się
kończy akurat na tym, że umrzesz w tak młodym wieku przeze mnie mogłem
wybrać inny środek transportu, mogłem posłuchać ciebie..
-Nie! - krzyknęłam - to nie jest twoja wina ale nasza wspólna, Harry wiedz, że cię KOCHAM i mam nadzieję, że tam się spotkamy.
-Ja też cię KOCHAM, rozumiesz KOCHAM! - wtedy on zaczął mnie całować, tak łapczywie, zachłannie z pasją, bo to był nasz ostatni pocałunek. Po chwili oderwał się od moich warg i przytulił do siebie szepcząc cały czas:
-KOCHAM CIĘ! - Po minucie był nasz ewidentny koniec.
-Nie! - krzyknęłam - to nie jest twoja wina ale nasza wspólna, Harry wiedz, że cię KOCHAM i mam nadzieję, że tam się spotkamy.
-Ja też cię KOCHAM, rozumiesz KOCHAM! - wtedy on zaczął mnie całować, tak łapczywie, zachłannie z pasją, bo to był nasz ostatni pocałunek. Po chwili oderwał się od moich warg i przytulił do siebie szepcząc cały czas:
-KOCHAM CIĘ! - Po minucie był nasz ewidentny koniec.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




