wtorek, 5 sierpnia 2014

Imagin Larry Stylinson +18
Wybaczcie mi za wszelkie błędy, mam wszystko na telefonie.
-Dobrze, chodź. - ruszył zdziwiony w stronę drzwi, wszedł za chłopakiem. - Co Ci się stało? Dlaczego udajesz?
-Nie wiem. - usiadł na krześle i wzruszył ramionami. - Tak jest mi lepiej, przynajmniej nikt nie chce ze mną być. - mruknął.
-O co w tym wszystkim chodzi? - spojrzał na niego.
-Po prostu wolę być kujonem, wolę siedzieć sam, niz byc otoczonym przez ludzi. - westchnal, bawiąc sie palcami.
-Ouch... Rozumiem. - skinal głową.
-Więc w którym momencie miałem Ci pomoc? - spojrzal na niego.
-Chwila. - podbiegł na górę po książki z matematyki i zbiegł do chłopaka. - Jestem. - przeczesał włosy dłonią, oblizując usta. Lokaty wpatrzył się w niego jak zaczarowany. - Marcel? -pomachał dłonią przed jego oczami.
-Huh? - potrząsnął głową. - Ach, matematyka. - uśmiechnął się delikatnie. -Więc pokaż w czym masz problem. - skinal głową.
-Trochę nie będę mogl sie skupić. - westchnal.
-Dlaczego? - oblizał usta.
-Będę myślał kim naprawdę jesteś.
-Mam Ci pokazać? - spojrzal na niego niepewnie.
-Jasne. - wyszczerzył się
Harry poczuł mocne bicie serca w klatce piersiowej, wstał i ustał nad starszym, przegryzając wargę.
-Na pewno tego chcesz? - przełknął ślinę.
-Och, tak. - wywrócił oczami. - Mogę Ci nawet zapłacić, tylko powiedz, jestem ciekaw.
-Okay. - poczuł zimno, ogarniające go, czuł szybsze bicie serca, nachylił się nad chłopakiem i wpił się w jego usta. Po chwili oderwał się od niego i wybiegł z domu.
-Harry! - krzyknął i zerwał się, łapiąc go za rękę przy drzwiach.
-Louis, przepraszam, naprawdę, ja... Ja nie chciałem, nie powinienem tego zrobić. - stresował się. Louis zamknął drzwi, przysuwając się do niego, Harry przełknął ślinę i zamknął oczy.
-Proszę, nie bij mnie. - zacisnął powieki.
-Nie będę. - pokręcił głową i przycisnął go do ściany, wpijając się agresywnie w jego delikatne usta. Przestał po kilkunastu sekundach.
-Lou? - spojrzał na niego z delikatnym uśmiechem i przegryzł wargę, Louis oddychał kilka milimetrów od ust Loczka.
-Słucham? -spojrzał mu w oczy. 
-To było dziwne. - położył niepewnie ręce na jego biodrach.
-Ale podobało mi się to. - oblizał usta i podszedł do krzesła. - Nieważne, muszę coś zrobić z tą matematyką, w końcu sie nauczyc.
-Louis... - przegryzł wargę.
-Hm? - odwrocił sie do niego przodem.
-Bo... Podobasz mi się. - wyszeptal. - Od samego początku...
-Chodź. - zasmial sie cicho.
-Okay. - westchnal i podszedł do niego, z opuszczoną głową. Louis polozyl ręce na jego szyi i przysunal go do siebie. Curly usmiechnal sie i wpił sie w jego usta. Calowali sie przez kilka minut, co chwile poglebiajac pocałunek.
-Harry. - jęknął.
-Przepraszam. - odsunął się od niego. Lou zasłonil twarz dlonmi.
-Pobudziłeś mnie. Jesteś chłopakiem, a... Kurwa. - westchnął. Harry podszedł do niego, oblizując usta i kręcąc biodrami. - Harry. - zamknął oczy.
-Juz znasz mnie inaczej, prawda? - spojrzal na niego, oblizując usta.
-I chcę tylko tak znać. - mruknął mu w usta i zjechał ręką po jego torsie, młodszy poczuł dreszcze na sobie.
-Czym to się skończy? - przegryzł wargę.
-A co możesz? -spojrzał na niego.
-Co tylko chcesz. - ścisnął jego przyjaciela.
-Harry. - jęknął głośno - Nie wiedziałem, że jestes taki odważny. - spojrzał na niego.
-Mogę się daleko posunąć. - musnął jego usta.

1 komentarz: