piątek, 22 sierpnia 2014

Imagin z Louisem ♥ 

NOOOOWY!

Dedykacja:

♥ Dla Julii <3

-------------------------------------------
Stałaś na parkingu w objęciach twojego chłopaka. Gładziłaś jego plecy z trudem powstrzymując łzy.
To tylko tydzień.-powtarzałaś sobie w myślach.
-Ja nie mogę jechać. Nie bez ciebie. Dopiero zamieszkaliśmy razem a ja już muszę cię zostawić.-mówił zmartwiony.
-Loui, wariacie. Nie będzie rezygnował z 6 koncertów dla mnie.To tylko 7 dni. Jak wrócisz będę tu czekała tak jak teraz i wszystko będzie dobrze.-mówiłaś spokojnie chociaż byłaś smutna.
-Nie mogę jechać. Nawet się nie skupię. Nie pojadę.
-Oj, to miłe kochanie, ale nie. To kiepski plan.-uśmiechnęłam się.
-Kiepski?-zaśmiał się cwaniacko.-to mam LEPSZY!-krzyknął.
Wziął cie na ręce i przerzucił przez ramię. biłaś go delikatnie pięściami po plecach.
-Puść mnie wariacie!-krzyczałaś śmiejąc się.
-Dobrze.-powiedział tak po prosu.
Zaniósł cię do tourbusa i postawił na podłodze.
-Chłopaki, trzymajcie ją. Jedzie z nami. Lecę ją spakować. Dajcie mi 15 min.-powiedział szybko po czym pobiegł w stronę domu.
Wiedziałaś, że nie ma sensu się spierać.Usiadłaś na kanapie i zaczełaś patrzyć w okno.

 !~!~!~!~!~!~!~!~!~!~!~!~!~!~!~!~!
-Mam wszystko.-wysapał.-Kierowco, RUSZAMY!
Podszedł do ciebie i pocałował w szyję.
-Spakowałeś wszystko?-zapytałaś oschle dalej wpatrując się w widok za oknem, który powoli zaczął się ruszać.
-Tak spakowałem. Ale jak czegoś zapomniałem to wszytko mogę ci kupić na miejscu. Chyba nie jesteś zła.Po prostu za bardzo bym tęsknił skarbie.
-Skoro tak...-przytuliłaś go.
*~*Kilka godzin później*~*
Wyszliście z busa chłopaków i skierowaliście się w stronę sali koncertowej. Wszyscy weszliście na backstage. Lou nie mogła jechać z chłopakami dlatego nowa stylistka już wzięła się do roboty.
Lekki make-up matujący i stylizacje...
- Co ona z nas zrobiła?-krzyknął Nialler kiedy tylko stylistka opuściła garderobę.
Miał rację...
Blondas w bluzce w paski. Harry w bejsbolówce, która miała być dla Zayna... Katastrofa.
Poprzemieniałaś trochę ich ciuchy i było okej. Ostatnie detale. Dałaś Harrego czerwoną muszkę i conversy. Niallowi zielonego full cap'a, a dla Liama srebrny zegarek. Zapięłaś Louisowi szelki głaszcząc jego umięśniony tors. Stanęłaś na palcach i pocałowałaś czubek jego nosa uśmiechając się. Przytulił cię czule kołysając w prawo i w lewo. Cicho zamruczałaś.
-Dobrze, ze jesteś tu ze mną.-wyszeptał całując cię.
Podałaś mu vansy aby je ubrał. Oczywiście na gołe stopy.
Schyliłaś się, aby podwinąć nogawki jego spodni.
-Ehh...[T.I]. Nie klęcz tak przy nim bo od tyłu wygląda to dość...dwuznacznie.-powiedział Liam.
Wstałaś i walnęłaś go w ramię.
-Ałaa...no co?-krzyknął.
-Tatuśku, robisz się niegrzeczny.
Do garderoby wszedł menager.
-Wchodzicie za 3 minuty-oznajmił.
Dałaś każdemu buziaka w policzek, butelkę wody i życzyłaś powodzenia.Poszliście zaraz przed scenę.
Tym czasem Louis gdzieś zniknął.
-Gdzie ten debil?- zapytał Harry.
-Nie wiem. Wychodźcie. On dołączy-oznajmił Paul.
Wbiegli na scenę. Same krzyki. Harry przeprosił za Louisa i powiedział, że trochę się spóźni.
Wtedy poczułaś dotyk na swoich biodrach.
-Przyniosłem ci fotel.-usłyszałaś koło ucha szept Louisa.
-Wariacie! Kochanie, ty masz tu śpiewać a nie przynosić mi fotele. Już wyszliście na scenę!
-I co? Miałem śpiewać a moją księżniczkę by bolały nogi?  Na pewno nie!-powiedział teatralnie krzyżując ręce.
Pocałowałaś jego usta i wskoczyłaś na niego oplatając nogami jego pas. On chwycił twoją pupę i przycisnął do ściany. Namiętnie całował twoją szyję(twój słaby punkt). Twoje oczy zaszkliły się z emocji.
Lekko odepchnęłaś Lou od siebie. Stanęłaś na podłodze poprawiając chłopakowi fryzurę.
-Podniecenie przed koncertem niewskazane.-zaśmiałaś się.-Idź już. Trzymam kciuki.
Chłopak jeszcze raz cię pocałował.
-Mam dla ciebie niespodziankę.-powiedział i wyszedł na scenę jakby nigdy nic.
Opadłaś na zielony wielki fotel z lekko wymiętą dżinsową koszulą i potarganymi włosami.
Zastanawiałaś się o jaką niespodziankę chodzi.
Zaczęli śpiewać trzecią piosenkę ~Use Somebody.
Liam wskoczył za scenę, wyciągnął zza zasłony jakąś tabliczkę i już znowu go nie było.
Pokazał ją nad głową Louisa. Już wiedziałaś o co chodzi. To tektura z napisem ,Kiss Me. I'm legal'. Taka sama jaką kiedyś pokazali nad Harrym.
Fanki zaczęły piszczeć i krzyczeć.
Liam wrócił. Rzucił tabliczkę w kąt i spod zasłony wyciągnął nową. Całkiem białą.
Chwycił marker i napisał coś na niej po czym ci ją pokazał.

Spojrzałaś na napis: ,Kiss me, I'm Taken'
-no leć to pokazać!-krzyknął.
-Co? Ale jak to...
-No dawaj!.-wypchnął cię na scenę.
Oślepił cię blask reflektorów, świateł, fleszy i gadżetów fanek. Szybko poprawiłaś włosy i niezdarnie, w zielonych szpilkach od Louisa przebiegłaś przez scenę do niego. Wszystkie oczy były skierowane na ciebie. Nieśmiało podniosłaś wyżej tabliczkę.
Louis zauważył to i uśmiechnął się. Wyciągnął z twoich rąk tabliczkę i rzucił nią za siebie. Przytulił cię i pocałował w usta.
-Niespodzianka.-wyszeptał ci do ucha.
Zrozumiałaś co chce zrobić. Było za późno, żeb zaprotestować.
-Chciałem wam wszystkim kogoś przedstawić. Jest to moja nowa dziewczyna, [T.I]. Mam nadzieję, że prawdziwe directionerki to zrozumieją i przyjmą moją dziewczynę z radością.-  powiedział przytulając cię mocniej.
Cała publiczność zaczęła klaskać. Zamarłaś. Harry wziął cię pod rękę aby odprowadzić za scenę. Louis chwycił twoją dłoń. Zrezygnowana puściłaś ją. Byłaś zła.
-Kocham cię.-wyszeptał.
Odwróciłaś głowę i odganiałaś łzy. Harry posadził cię w fotelu i wrócił na scenę. Pewnie nie zauważył twojego smutku.
Wsunęłaś kolana pod brodę i objęłaś je rękami. Wsłuchiwałaś się w głos Louisa i rytm swojego serca.
~~~~~~~~~~~~~Po koncercie~~~~~~~~~~~~
-Kochanie, nie chciałem .-mówił Louis.
Kucnął przy tobie obejmując cały kłębek ciebie. Otoczył cię ciepłymi ramionami. Wiedziałaś, że on zrozumiał wtedy, ze to było dla ciebie straszne i szokujące.
-Nie chciałem, żeby to tak wyszło. Nie pomyślałem.
A czy ty kiedykolwiek myślisz?-puściły ci nerwy. Wiem, ze jesteś dziecinny... i za to cię kocham. Ale żeby aż tak ?-ciągnęłaś dalej.
-Skarbie, przepraszam. Ale przecież dobrze to przyjęli... cieszyli się.-tłumaczył się.
Chłopak wziął cię na ręce. Sam usiadł w fotelu i posadził cię na swoich kolanach zsuwając z twoich stóp szpilki.
Odsunął twoje mokre od łez włosy i otarł opuszkiem kciuka lecące krople. 
Położyłaś swoją głową na jego idealnej klatce.
-Ucieszyli się. Masz rację. Ale co z tego? Co gdyby tego nie zaakceptowali? Zerwałbyś ze mną? Zostawiłbyś? -ciągnęłaś coraz ciszej.
Za scenę weszli rozgadani chłopcy. Louis uciszył ich ruchem ręki. Zdziwił ich nasz widok.
-Co ty opowiadasz? Jesteś wszystkim co mam. A trudno zostawia się cały swój świat.-gładził twoje plecy-rozumiem swój błąd. Wystawiłem cię na widok tak wielu ludzi, na tak wielką scenę. To mogło być duże zagrożenie. Ale błagam cię. Nie płacz bo wtedy serce mi pęka.-Otarł twoje łzy i gładził twój policzek. Chwycił w dłonie twoje zmarznięte ręce i zaczął całować każdą odkrytą cześć.
-Wiem, ze to trudne ale.... wybaczysz mi?-zapytał patrząc prosto w toje oczy.
-Oczywiście ze tak. Bo gdy kończy się zaufanie to kończy się związek-zacytowałaś Harrego.-A ja mam do ciebie zaufanie i wierzę, że już więcej czegoś takiego nie wymyślisz. A nawet jesli... to znowu ci wybaczę bo po prostu cię kocham.
Pocałował cię namiętnie. Oparł swoje czoło o twoje. Tonęłaś w jego oczach. On wstał, postawił cię i otoczył ramieniem.
Było już ciemno dlatego udaliście się do tourbusa. Miałaś pokój z Louisem. Harry z Liamem a Niall z Zaynem. Wszyscy mieli osobne łóżka ale oczywiście pierwszym ruchem Louisa było złączenie ich w waszej sypialni.
Usiadłaś przy laptopie a Louis poszedł pod prysznic.
Pokój miał dwa wyjścia. Jedno prowadziło na główny korytarz a drugie do pokoju Hazzy i Li.
Tak... to niezręczne, wiedząc, ze twojej prywatności strzegą tylko harmonijkowe drzwi.
Louis wyszedł spod prysznica. Wzięłaś rzeczy i skierowałaś się w stronę drzwi.
-Kochanie, nie wziąłeś mi nawet pidżamy.-krzyknęłaś rozchylając drzwi.
-Tak, wiem.Śpij w bieliźnie.. albo bez.-uśmiechnął się.
-Słychać was!-krzyknął Zayn.
-Kotku, nie zamknęłaś drzwi.-powiedział spokojnie Louis.
Narzuciłam koszulkę Louisa, która leżała w łazience.
Wyszłam spod prysznica i wskoczyłam pod ciepłą kołdrę.
-Mam na coś ochotę, wiesz?-zaczął Louis.
-O nie, Lou. Nie mam zamiaru tego robić wiedząc, że Harry tego słucha.
-Ej. Ja nie podsłuchuję!-powiedział z wyrzutem.-Po za tym Louis... zdradzasz mnie ?!
-Pamiętajcie o zabezpieczeniu.- wtrącił się Daddy.
-Przepraszam Harry, ale taka dziewczyna koło mnie... takie sexi ciało. Wybacz, tylko dziś.-Powiedział Louis do Harrego.
-Dobrze, tylko ten jeden raz.-odparł.
-Dzięki!-krzyknął Louis i przytulił mnie mocno.
-Zaraz tu zwymiotuję.-powiedział Zayn z pokoju za ścianą.
-Ja to bym coś zjadł.-dodał Niall.
-A ja to bym poszła spać. Dobranoc chłopcy.-powiedział z tryumfalnym uśmiechem i zgasiłam lampkę koło łóżka.
Imagin z Louisem
                                                                                                                                                                         Jesteś 21 latkom mieszkasz w Anglii w sąsiedztwie rodziny Tomlinson,Louisa namówiłaś na pójście do X-factora w czasie programu widywaliście się regularnie aż w końcu WMYB LWWY One Thing...
I jakoś tak z jego siostrami widywałaś się codziennie a z Lottie aż w końcu znalazła chłopaka zaręczyła się z nim i ślub to ty robiłaś jej fryzurę makijaż i pomagałaś wybierać suknię ślubną bo byłaś najlepszą przyjaciółką Perrie Leight Anne Jesy i Jade jeździłaś z nimi na każdą imprezę gdzie można się zaprezentować dobrze od strony modowej...
Dzięki temu z Zaynem widziałaś się co najmniej 3 razy w tygodniu jak i z Liamem biegaliście rano w tym samym parku...
I jesteś Kibicką Irlandii więc na mecz zawsze z Niallem
Z Harrym widywałaś się w salonie tatuażu jak i w sklepach u Kalvina Kleina ty zawsze wałkowałaś jego perfumy a on bieliznę widziałaś go też często u Tommego (Hilfigera) po prostu był to chłopak który uwielbiał dbać o siebie i znałaś go ze sklepów a Louis.
Louis najlepszy przyjaciel z dzieciństwa nie rozłączni na krok przyjaciele ale dla ciebie to coś więcej...Z Louisem gadałaś przez tt  ty na planie ubierasz dziewczyny przygotowywania do ślubu Lottie a Lou nie może się oderwać od planu studia Fanek muzyki i wygłupów...
Gadaliście na zasadzie przerwa na kawę wezmę telefon i wejdę na tel o jest aktywny\aktywna popiszemy sobie jakieś 5 minut i wracać do pracy.
I ten dzień musiałaś się zobaczyć z Louisem będzie na ślubie i musisz z nim pogadać.
Wstałaś rano przypomniałaś sobie że dziś śpisz u Lottie obudziłaś się obok niej w łóżku i wyszeptałaś
T-Lottie to twój dzień!
Lottie-Co ty gadasz jaki mój?
T-No dziś twój ślub
Lottie-Zapomniałam!
T-Wstawaj Louis wysłał ci Sms-a nie podglądałam
Lottie-Ja idę się umyć a ty go przeczytaj mi na głos.
T-Ok.
T-Więc sms brzmi tak:Hej Lottie tu Lou jak przed ślubem?
Jestem w pokoju obok.
Lottie-Idź do niego!
T-Poco?
Lottie-Bo on...(dziewczyna przełknęła ślinę)potrzebuje się z tobą przywitać...
T-A co chciałaś przedtem powiedzieć?
Lottie-No a jak ci coś powiem to tego nie wygadasz?
T-Nie Lottie wyglądam na taką która wygadała by sekret kolegi?
Lottie-A nie przyjeciela?
T-Nie widzę się z nim regularnie jak kiedyś...
Lottie-Bo Louis zerwał z El bo uznali ze to nudny związek a Harry i On to też zamknięty związek więc na ślubie chce kogoś sobie znaleźć i jest w kiepskim stanie przyjaciółka z dzieciństwa sie przyda!
T-Ok idę,Lottie weszła do łazienki a ty zajrzałaś do swojej torby z ubraniami założyłaś szorty,wybrałaś też pończochy żeby nie było nudno...
Najzwyczajniejsze vansy i bluzę cookie monster;3.
Włosy związałaś w  koka na  gumce donut nałożyłaś lekki makijaż,przejrzałaś się w lustrze które stało obok wielkiej szafy i wyszłaś z pokoju nie widzieliście się 13 lat.
Zapukała i usłyszałaś męski głos proszę wejść.
Weszłaś Louis stał tyłem do ciebie i szukał czegoś na półce z książkami.
Louis-W czymś pomóc?Naprawdę był wkurzony mówił to uniesionym i zdenerwowanym tonem.
T-(Cichy i nieśmiały głos)Hej,przyszłam się przywitać...
W tej chwili Louis Momentalnie się odwrócił na jego twarzy ukazał się nieśmiały ale bardzo szczery uśmiech
Louis-[T.I]?
T-Nie wiesz święty mikołaj
Louis-Tak taka jak zawsze to jest [T.I] i rzucił ci się momentalnie na szyję a ty stałaś w bez ruchu.
Louis się od ciebie odczepił.
Louis-I nadal pachniesz tak jak kiedyś twoje włosy...
T-Co...?
Louis-A nic tak po prostu głośno myślę,potraktuj to jako komplement.
T-Miło,dziękuję...
Louis-Chodź na taras!
T-Dobrze,udaliście się na taras usialiście na bujanej kilkuosobowej huśtawce przez kilka minut panowała niezręczna cisza...
 Lou ją przerwał
Louis-Dawno się nie widzieliśmy coś się zmieniło u cb?
T-Nie nic specjalnie to tylko 13 lat może urosłam,rodzice się rozwiedli i wyprowadzili.
Mama do Danii a tata do Słowacji,wiesz jaki jest mój zawód i to tyle chyba...
Louis-Ja się rozstałem...
T-Słyszałam plotki.
Louis-No tak media wtrącają nos w nie swoje sprawy i śledzą cię z aparatem.
T-Myślałam że się przyzwyczaiłeś
Louis-Wiesz może kto jest  świadkiem Martina?(martin kendall,wybranek Lottie)
T-Ja a ty zapewne jesteś świadkiem Lottie?
Louis-Zgadza się
T-Fajnie tylko ty już się szykuj a ja idę pomóc Lottie...
Louis-Ok pozdrów ją!
T-Dlaczego się z nią nie przywitasz?
Louis-Chcę ją zobaczyć przy ołtarzu,wiem że jest piękna ale chcę mieć niespodziankę!
T-A to jest zadanie pana młodego wiesz?
Louis-Ha Ha Ha(sarkastyczny ton)
Louis-Chcesz napić się za mną herbaty jest 6;45.
T-Chętnie to ty zrób a ja pójdę powiadomić o tym pannę młodą.
Louis-Ok
Więc wstaliście huśtawki i każdy poszedł w swoją stronę.
T-Lottie masz pozdr.od Lou nie chcę sie z tobą widzieć żeby miał niespodziankę
Lottie-Tak jak pan młody...
T-Jest 6;48 może się połuż jeszcze w kaplicy mamy być o 12;30.
Lottie-A ty co zrobisz?
T-Mam zaproszenie na herbatę od Louisa.
Lottie-Ok to ty idź.
Więc wyszłaś z pokoju i poszłaś na taras gdzie Louis już siedział.
T-Ok więc ty pijesz zieloną a ja...nie dokończyłaś ponieważ Louis ci przerwał
Louis-Czarna prawda bez cukru,podał ci filiżankę
T-Skąd wiedziałeś?
Louis-No wiesz znamy się długo...
T-Ty jesteś niesamowity.
Louis-Co u cb?
T-No nic Rodzice w innych krajach pokłóceni i rozstani  mam jest naczelną Vogue w Danii teraz tam mieszka a tata posiada 3 hotele na Cyprze kontaktujemy się i tak...
Louis-A praca?
T-Narazie ubieram Little Mix
Louis-To ty?!
T-Nie krzycz.
Louis-Ok ok...
Miło wam się gadało ale musiałaś wrócić do Lottie i pomóc ze wszystkim...
T-Ja idę do Lottie...
Louis-Ok to do zobaczenia...
T-Pa!
Louis-Zrobił dość nie ciekawą minę
T-Ej uśmiech!
Louis-Teraz to głupa walił...
T-Jezu jaki ty przystojny... mogę?
Louis-Oczywiście!
T-Podeszłaś do Louisa przytuliłaś go bardzo ale to bardzo mocno,szepnęłaś mu do ucha 
T-Tęskniłam bardzo...
Louis-Ja też ale to w sadzie tobie zawdzięczam moją karierę
T-Drobiazg.
Pocałowałaś Louisa w policzek.
I wyszłaś z Tarasu
*Paczałkami Louisa*
Ona jest niesamowita na kazdym kroku mnie zaskakuje i nie moge od niej oderwać wsojego wzroku myśli.
Ona jest wyjątkowa dla mnie w sam raz!
Ale jak znam życie taka fajna dziewczyna ma już chłopaka...
Więc ok czas się wyszykować  w końcu będzie tam [T.I] i jej koleżanki...
*Twoimi paczałkami*
Więc Louis wie prawie o mnie wszystko...
A ja o nim nie wiem czy to wyjdzie ale to jest dzień Charlotte to ona jest ważna więc idę jej pomóc.
Weszłaś do pokoju,a Lottie najzwyczajniej siedziała na łóżku i bawiła się telefonem...
 T-No to dzwonimy po druchne i przygotowana czas zacząć!
Lottie-Ok!
(W tym imaginie,będą druchne i świadkowie taka przeróbka;3)
Więc Lottie zadzwoniła po dziewczyny druchnami były
Lisa-Lat 20 mieszka razem z pozostałymi z dziewczynami czyli Anna Sindi i Caroline .
Dziewczyny-Ktoś tu bierze dziś ślub?! Weszły z krzykiem szampanem w ręku i uśmiechem na twarzy.
Lottie-Dzięki bardzo uściskała dziewczyny a potem ty się na nie rzuciłaś
T-Ok to robimy włosy makijaż i sukienki!
Każda z druhen dostała taką sukienkę 
A że panna młoda chciała aby jej druchny wyglądały olśniewająco każda z nich dostała   kolię która łączyła piękno z nowoczesnością.
Nie zabrakło też szpilek dla dziewczyn.
Włosy i makijaż miały naturalne
Gdy były już gotowe(dziewczyny) Lottie przemówiła,dając każdemu po lampce szmpana
Lottie-Więc aby ta uroczystość była piękna jak wy!
T-Oczywiście!
Gzdy zrobiłyście dziewczynom loczki i makijaż 
Lottie-Nie obraźcie się Lisa Anna Sind Caroline...
Sindi-Skadże co chcesz nam powiedźieć?
Lottie-Bo to [T.I]nas zeswatała i chcę aby wyglądała jak najlepiej!
Lisa-Spoko należy się jej!
T-Dzięki ale najpierw panna młoda
Lottie-Ok jak chcesz!
T-Więc suknia wyjęłaś piękną suknię 
Lottie-Jest boska!
Lisa-Zgadzam się też taką chcę!
T-Ok Sindi chodź ze mną poszukać biżuterii welonu i szpilek znalazłyście:
- szpilki 
-welon
-kolię
-kolczyki (Lottie chciała skromne)
-zrobiłyście jej makijaż
Anna zrobiła jej perfekcyjnego koka
Lottie-Jeszcze  2 godziny...
T-Oj ja muszę się ubrać
Sindi-Zrobię ci makijaż
Lisa-Ja wybiorę biżuterię
Anna-Ja zrobię fryzurę
Caroline-A ja...spakuję ci kopertówkę
T-Dostałaś sukienkę kopertówkę i masę naszyjników
Sindi zrobiła ci makijaż
Anna zrobiła luźnego kłosa
Dziewczyny założyły ci kolczyki
Wybrały lity
T-Idziemy
Lottie-Poczekajcie,nie powiedziałam wam o czmś
T-Tak,wyszłaś z łazienki
Sindi-O K***a
T-Pięknie wiem
Lottie-Zaje******
Lisa-Ja tak chce!
T-Dzięki ale Lottie mów
Lottie-Bo na ślubie i weselu będą chłopcy z 1D i oni to wielcy flirciarze...
T-Jak..? My nie jadłyśmy śniadania
Sindi-Ja pójdę na dół i coś przyniosę
Sind przyniosła jabłka banany wodę snickersy i gofry
Lottie-Najedzone?
T-Tak
Lottie-Idziemy
Więc zeszłyście po schodach rodzina się zebraławszystcy poszli za Lottie tylko Louis stał i czekał na ciebie ty szłaś sama po schodach bo wszyscy jechali a ty i Lou mieliście razem być przy ołtarzu,zobaczyłaś jak zawsze promienny uśmiech Louisa.
Louis-Bardzo ładnie wyglądasz!!!
T-Ty też a teraz chodź.
Louis-Nie dasz się skomplementować?
T-Dam ale musimy być już w kościele...
Louis-Mogę sobie z tobą zrobić zdjęcie?
T-To chyba ja powinnam prosić to ty jesteś gwiazdą
Louis-Ale wrzucę na Twittera!
T-Co z tego Louis 1 fotka i jedziemy!
 Louis zrobił sobie z tobą zdjęcie i pojechaliście Lottie stała przed kościołem druhny przy ołtarzu a goście obskoczyli Lottie tylko Harry Liam Zayn i Niall byli w kościele,Louis objął cię w talii i weszliście do kościoła zobaczyłaś 4 chłopaków który chyba zasnęli,mieli twarze schowane w dłonie Louis do ciebie szepnął
Louis-Może lepiej ich nie budźmy...
T-No niewiem mam obcasy wybudzę ich.
Louis-W tej chwili wziął cię na ręce i zaniusł na nich do ołtarza,i nagle usłyszeliscie głos
Z-Szykuje nam się 2 ślub
N-Głupi zawsze ma szczęście
T-Nie jesteśmy razem
H-Taaaaaaaaa...
T-Chodź my stiomy z boku
Ustawiliście się ty duchny ślub się odbył teraz czas na wesele,wyszliście z kościoła w tłumie któś złapał cię za rekę i pociągnął za sobą drzwi było obskoczone tłumami i paparazi którzy chcieli jak najszybciej zrobić zdjęcie Louisowi ale nie on nie pozwolił być na nim sam...
To Louis pociągnął cię za rękę i to ty jutro będziesz an okładach gazet i pism i będziesz wielkim znakiem zapytania .
Gdy Lou był już w samochodzie razem z tobą
T-Nie męczą cię oni?
Louis-Przyzwyzajisz sie...
T-Przecież...jak...ale...ja mam się przyzwyczajić przecierz nie mam zamiaru z tobą(i wtedy Louis ci przerwał)
Louis-Ok jedźmy.
Na weselu było naprawdę bardzo fajnie bez nudnych starych zabaw i dobrze się bawiłaś ale zobaczyłaś Louisa który siedział przy waszym stoliku,stoły było okrągłe i przy ty siedziałaś ty i chłopaki czyli w sumie 6 miejsc był to najgłośniejszy stolik ale ku twojemu zdziwieniu był pusty tylko Louis przy nim siedział.
Podeszłaś do chłopaka który miał twarz ukrytą w dłoniach i zapytałaś.
T-Louis idź do chłopców aby cie zabrali do domu.
Louis-Nie mogę ich znaleźć,był zmęczony i pijany
T-Chodź do mnie daj mi kluczyki
Louis-Dał ci klucze i wyszliście
Oczywiście ty prowadziłaś auto Louisa ten był pijany,weszliście do twojego domu
T-Louis usiądź na kanapę a ja ci przyniosę herbatę...
Przyniosłaś Louisowi herbatę i talerz kanapek zaprowadziłaś do sypialni.
Cmoknęłaś Louisa w policzek i wyszłaś ale usłyszałaś Louisa
Louis-Dziękuję za herbatę kanapki i że mnie do siebie przygarnęłaś.
T-Ok,jutro rozliczymy się z tymi wariatami...
Louis-Zrobisz coś jeszcze dla mnie?
T-Zmęczona jestem Louis...
Louis-Śpij ze mną!
T-Już jesteś wystarczająco duży!
Louis-Czekam.
T-Wrobiłeś mnie...
Rozpuściłaś włosy zmyłaś makijaż,założyłaś twój ukochany sweter do spania
górną i dolną część bielizny i twoje ukochane ciepłe skarpetki.
Przed tym gdy weszłaś do sypialni przejrzałaś się w lustrze wyglądałaś pięknie.
T-Jestem
Louis-Leżał głupi szczerząc zęby
T-Co się śmiejesz?
Louis-Pięknie wyglądasz!!!
T-Masz Eleonor
Louis-Już z nią zerwałem
T-Przepraszam...
Louis-To łatwe o niej zapomnieć zresztą ja spotykałem się z nimi 3 miała siostry takie same(wyjaśnienie)
T-Ok chodź już spać
Louis usiadł po środku i zaczął zapychać się kanapkami i w mgnieniu oka wypił herbatę.
Gdy Louis Się walnął na łóżko leżeliście w dość dużej odległości.
I zaczęliście rozmawiać szeptem
Louis-Mogę coś jeszcze?
W tej chwili przytuliłaś Louisa i tak zasnęliście.
Kolejnego dnia obudziłaś się obok Louisa.
Wtedy Louis automatycznie się na ciebie położył i zaczął całować był to namiętny pocałunek nie taki jak inne.
Louis-Kocham cię spędź ze mną resztę mojego życia!
T-Nie wiem menadżer,chłopcy,sława,paparazi i nasza miłość nie wiem czy to wypali
L-Czy ty mnie kochasz?
T-Oczywiście jak cie nie kochać!
L-Wiec damy radę!
Zasnęliście obudziłaś się przytulona do Louisa
T-Wstawaj!
Louis-No już już wstaję.
T-Ok więc w szafie wskazałaś,są jakieś rzeczy po moim byłym.
Louis-Ok wezmę coś.
Więc wyszłaś poszłaś do swojego pokoju umyłaś się i uczesałaś w
jeśli chodzi o Look wyglądałaś dziś tak 
Weszłaś do salonu Louis bawił się piłką
a wybrał
To ale zobaczyłaś też tam Nialla 
T-Hej Niall i Louis
N-Zajebiście wyglądasz!
T-Nie wyrażaj się...ale dziękuję,przytuliłaś chłopaka
Kolejnie podeszłaś do Louisa i pocałowałaś go.
N-To wy...
T-Tak razem
Wtedy odebrałaś piłkę na główkę i zrobiłaś kilka trików po czym kopnęłaś piłkę do Nialla on się nie skapnął i jej nie odebrał.
Trzask rozległ się w całym Domu.
N-Sorki...
T-No piłkarzem to ty nie zostaniesz ale
L-No ale ty powinnaś zostać
T-Nie dzięki lubię to ale to nie to co chcę robić w życiu...
I w tej chwili Louis podszedł do ciebie od tyłu,jego ciepłe ręce od razu poczułaś na swoich biodrach.
Swoją głowę położył na twoim ramieniu.
L-No a teraz drugi Naillerku odpowiesz za to...
T-Nie odpuść se Niall
I tak zostaliście parą
*27.03.2014*
Siedziałaś w waszym twoim i Louisa Domu czytałaś kryminały Jo Nesbø teraz wypadło na Czerwone Gardło piłaś czekoladę był marzec chlupa za oknem(deszcz) jest 17:45 Lou z prób wraca o 22;20 około ale za to wychodzi o 12;12 bo zaczyna 12;30 więc nie czekałaś...
Odłożyłaś książkę i zaczęłaś się wpatrywać w kominek usłyszałaś dźwięk otwierających się drzwi w których stał Louis.
T-Co ty tu robisz jest 17:30?
Louis-Nie cieszysz się?
T-Oczywiście że się cieszę
Louis-A teraz idź na górę i się ubierz ale ładnie no już
T-Ale...
Louis-Żadnego ale wziął cię na ręce i położył na
Ubrałaś się w to
Uczesłaś się 
I zeszłaś na dół
Louis-Pięknie wyglądasz!
T-No a teraz mi powiesz gdzie jedziemy!
Louis-Nie powiem ale no chodż już
Przed wyjście Lou jak na dżentelmena przystało zarzucił na ciebie płaszcz otworzył ci drzwi i pojechaliście "tam" podczas drogi się do siebie nie odzywaliście 
Byliście nad jakimś jeziorem tylko to zauważyłaś a kolejne Lou zasłonił ci oczy byliście na pomoście jedliście kolacje a raczej to był bardziej piknik ale o tej porze...
Louis-Wiesz jesteś perfekcyjna ale zmianie coś w tobie...
T-Dokładniej?
Louis-Twoje nazwisko
T-Jest coś z nim nie tak???
Louis-Oprucz tego że jest Polskie i nie daję rady z wymową to wszystko ok ale jednak wolał bym...
T-Jaśniej mój ty wariacie(mówiła śmiejąc się na głos)
Z racji tego że siedzieliście Loui objął cię ramieniem a w dłoni trzymał pudełeczko było otworzone
Lou-Czy zostaniesz panią Tomlinson?
T-Tak!
I po chwili na twoim palcu gościł Pierścionek

16.06.2014
Ks-Czy ty Louisie...
Lou-Tak
Rodzina-*Śmiech
T-Tak!
Ks-*ŚMIECH* WIĘC MOŻECIE SIĘ POCAŁOWAĆ!

03.22.2015
Na świat przyszły wasze bliźniaki chłopiec i dziewczynka Martin i Lottie (czyli mąż Lottie;siostry Lou) Lottie i Martin to oni was ze sobą zapoznali:)

Imagin z Liamem ♥
Dedykacja: Dla Julii <3

 ------------------------------

-Już wróciłem!-usłyszałam głos Liama.
-Zaraz zrobię ci coś do jedzenia.-krzyknęła jogo siostra, a moja przyjaciółka.
-Nie trzeba, nie jestem głodny-odparł.
-Liam, chodź tutaj.-rozkazała Rush.
Do kuchni wszedł zdenerwowany 17 latek. Jego koszulka była przybrudzona, a usta rozcięte.
-Jejku, Liam, znowu ci dokuczali w szkole?
-Nie twoja sprawa!-krzyknął do siostry.
Usłyszałam głośne kroki na schodach a zaraz po tym trzaśnięcie drzwiami.
-Pogadam z nim-powiedziałam do przyjaciółki.

Kidy wchodziłam po schodach, usłyszałam jak chłopak uderza w różne rzeczy. Lekko nacisnęłam na klamkę, która ustąpiła. Weszłam do pokoju w momencie, kiedy chłopak przebierał koszulkę.
Miał idealne ciało. Zawsze dziwiłam się dlaczego w szkole mu dokuczają. Bo dba o siebie? Bo jest opiekuńczy? Bo nosi rurki?
Zamknęłam za sobą drzwi i podniosłam z podłogi ramkę ze zdjęciem, na którym byliśmy razem. Położyłam je na stoliku i usiadłam na środku jego łóżka. Usiadł przede mną.
Uparłam podbródek na jego ramieniu.
-Liam, porozmawiajmy.-poprosiłam szeptem.
-Nie mamy o czym.-odparł.
-Liam, popatrz na mnie.-powiedziałam i dotknęłam jego policzka.
On odwrócił głowę i spojrzał na mnie. Zaczesałam palcami jego lekko potarganą grzywkę i wytarłam opuszkiem kciuka krew z jego wargi. Jego ust lekko drgnęły... jakby się uśmiechnął.
-Liam, co oni ci znowu zrobili... i o co tym razem.?
-Nie zrozumiesz [T.I].
-Liam, jestem twoją przyjaciółką.-ciągnęłam.
-No właśnie przyjaciółką. Nienawidzę tego słowa.-mówił bardzo cicho.
-Na prawdę rozumiem.-mówiłam ignorując jego poprzednie słowa.
-Nie prawda! Właśnie, że nic nie rozumiesz!-wstał gwałtownie.-Jesteś najładniejszą, najlepszą, najbardziej idealną laską w szkole, nikt cię nie bije, a chłopaków masz na klaśnięcie!-krzyczał jeszcze głośniej.
-P-przepraszam-wyjąkałam i zalana łzami wyszłam z jego pokoju.
Miał rację... nie miałam takich problemów.
Pożegnałam się z siostrą Liama i wybiegłam z domu.
*** ***
Następnego dnia ubrałam zwykłe rurki, czarną koszulkę, szary sweterek, czarne Supry i torbę z Nike.
W czasie przerwy, kiedy szłam korytarzem, ktoś gwizdnął ale nie zwróciłam na to uwagi.
-No co laleczko, Tom gwizda a ty nic?-zaczął chłopak.
-A czy wyglądam ci na psa?-zapytałam z nutką kpiny.
Jego koledzy wybuchnęli śmiechem.
-Ej, laleczko nie przeginaj.-powiedział i chwycił mój nadgarstek.
-Puszczaj!-krzyknęłam wyrywając się na marne.
Nagle koło mnie pojawił się Liam i przyłożył kolesiowi pięścią prosto w twarz. Jego kumple uciekli a Tom rzucił się na Liama. Jednak Li zgrabnie ominął cios
-Chodź.-powiedział łapiąc mnie za rękę i wyprowadzając z budynku.
Droga do jego domu minęła w milczeniu.
***

U niego nikogo nie było. Usiadłam przy blacie rozcierając bolącą rękę. Liam schylił się do zamrażarki i podał mi mały woreczek z lodem. Uśmiechnęłam się do niego i wzięłam mały pakuneczek. Kiedy ręka przestała mnie boleć, a ślady placów Toma powoli znikały z mojego nadgarstka, wyciągnęłam apteczkę i zakleiłam plastrem rankę na czole chłopaka.
-Liam, naprawdę  dziękuję. Gdyby nie ty to nie wiem co by było.
-Na serio nie ma sprawy. Musiałem to zrobić.
Nagle zwrócił głowę do w stronę podłogi, był zdenerwowany. Nieśmiało chwycił moją dłoń i cichutko swoim anielskim głosem zaczął śpiewać fragment piosenki Parachute ,Kis me slowly' moja ulubiona...
-...Taste your lips and feel your skin, when the time comes, baby don't run. Just kiss me slowly...Vicki, bo ja.-nie do kończył bo do domu wmaszerowała uśmiechnięta Rush. Minęłam się z nią w drzwiach mówiąc krótkie ,Hi'.
Biegłam przed siebie, bez celu. Z wielkim mętlikiem w głowie. Czyli Liam coś do mnie czuje, to dlatego nie nawidził jak mówiłam o nas ,przyjaciele'. Teraz wszystko zrozumiałam. Te jego spojrzenia, gesty, uśmiech kiedy razem spędzaliśmy czas...
,Boże, idiotko. Jak mogłaś tego nie zauważyć?'
Deszcz zaczął padać, a ja dalej siedziałam w tym cholernym parku. Tyle czasu potrzebowałam, zeby zrozumieć, że on jest dla mnie kimś więcej niż przyjacielem. Już wiedziałam co muszę zrobić...

Wbiegłam do domu zrzucajac mokre ciuchy na podłogę i prawie wlatując pod gorący prysznic.
Po dawce ciepłej wody położyłam się do łóżka i ze zmęczenia od razu zasnęłam.

Rano obudziłam sie z konkretnym celem. Ubrałam na siebie granatowe rurki i bejsbolówkę. Do tego koszulkę z flagą Wieliej Brytanii i czarne Vansy. Włosy związałam w wysoki kucyk i z torebką wyszłam do szkoły.
Na korytarzu nie mogłam trafić na Liama, ale kiedy nadeszła przerwa lunch'owa, zobaczyłam go.
Stał otoczony przez Toma i jego bande. Popychali go, szarpali i przerzucali z rąk do rąk. Jednak widziałam, ze chłopak im się opiera.Krew się we mnie zagotowała. Nie mogłam patrzeć jak oni go nie męczą. Po za tym... mój plan.
Szybkim ruchem wzięłam torbę i przygładziłam włosy. Dumnie uniosłam głowę i zaczęłam pewnie iść przed siebie. Wiedziałam co mam robić i tego się trzymałam.
-...myślisz lalusiu, że jak robisz maślane oczka do mojej laski to coś ci to da? Popatrz na siebie... co ty możesz jej dać a co ja mogę.-usłyszałam Toma, który cały czas szturchał Liama.-to nie laska dla ciebie. Masz na nia za mało kasy. Co ja gadam... ty w ogóle nie będziesz miał laski. Za wysokie progi kochasiu...
-Ale co ty gadasz, ja z nią nie...
Przerwałam to. Tom przesadził stanowczo, dlatego moja pewność siebie jeszcze wzrosła.
Podeszłam do nieświadomego  niczego Liama i namiętnie go pocałowałam. Po chwili poczułam, ze jego wargi zaczynąją współpracować z moimi. Wszędzie cisza. Byłam tylko ja i on...
Otrząsnęłam się, chwyciłam i chłopaka za rękę i powiedziałam:
-Chodźmy na lunch, skarbie. A tobie Tom, radzę... zacznij mniej rzeczowo traktować dziewczyny. I zmień mniemanie o sobie. Bo jak na razie jesteś... cienki.
Dalej trzymając rękę Liama przeszłam korytarzem. Poczułam, że jego palce lekko drżą więc dla dodana mu otuchy splotłam nasze palce. Szedł koło mnie szybkim krokiem tępo patrząc przed siebie. Chciałam iść dlaej, prosto, na stołówkę, ale Liam pociągnął mnie w lewo i przycisnął do ściany między szafkami a drzwiami do sali 17. Jego twarz było blisko mojej. Mierzyłam wzrokiem każdy idealny element jego ciała. Obcisły podkoszulek podkreślający mięśnie, jego silne ręce oparte o ścianę po mojej prawej i lewej stronie, ta jego słodka plamka na szyi-uwielbiałam ją. Jego pełne, malinowe usta, stworzone do delikatnych pocałunków. Jego...oczy, utonęłam w nich nie jeden raz. Miał w nich miliony iskierek. Oczy... jak czekoladowy ocean bez dna. Można by tak tonąć godzinami gdyby nie to, że coś zaburzyło gładką taflę. To łzy... dwie, samotne, spływające po jego ciepłym policzku.
Wybudziłam się z transu i zobaczyłam, że chłopak jest smutny i zdenerwowany. Spuścił głowę, żeby ukryć pełne żalu oczy. Zacisnął dłonie w pięść, napiął mięśnie, jednak nadal przyciskał mnie do ściany.
Ujęłam w dłonie jego twarz i złożyłam na jego ustach delikatny pocałunek. Zatrząsł się, ale nadal nie otworzył oczu.
-Dlaczego mi to robisz-mówił cicho z zaciśniętymi zębami.-doskonale wiesz co czuję i tak po prostu to wykorzystujesz.
-Liam, o czym ty mów... .
-Nie wiem jak możesz to robić. Po co? Po co udajesz moją dziewczynę, po co udajesz, że ci na mnie zależy, doskonale wiesz, że nie możesz udawać wiecznie. Wtedy to powróci ze zdwojoną siłą.
-Liam, ale ty nic nie rozumi...
-Na serio, jeśli chciałaś pomóc to dzięki, teraz lepiej szybko to odkręćmy i...
-Zamknij się wreszcie i posłuchaj co chcę ci powiedzieć-zaśmiałam się słodko-myślisz, że byłabym w stanie zrobić ci coś takiego, wiedząc, że mi na tobie nie zależy? Myślisz, że moje pocałunki były takie ciepłe, pełne prawdziwości bo udawałam? Zrozum wreszcie, że jestem po prosu na maksa zakochana od kilku tygodni ale dopiero teraz zobaczyłam w kim. To na twój widok w moim brzuchu latało stado motyli, moje policzki czekwieniały, a kolana miękły. A ty czułeś podobnie.
-Czyli zrozumiałaś wczoraj i to znaczy, że... no...
-Cicho siedż i pocałuj mnie wreszcie-uśmiechnęłam się.
Liam zbliżył się do mnie, a potem...
...,taste your lips and feel your skin'...
Kocham go.

IMAGIN Z LIAM'EM
Zostałam wynajęta, do udawania dziewczyny, Liama Payne'a z One Direction. Nie jestem jakąś, ustawką czy coś. Liam nie jest, pedałem, wynajęli bo, Liam jako jedyny nie miał dziewczyny. Płacą, mi nie mało, zgodziłam się. Ta zabawa, trwa już 3 miesiące, szczerze.? Aż, tak źle nie jest, ale mogło być lepiej. Wszędzie, paparazzi(nwm, jak to napisać ; p), blaski fleszy, dziennikarzy, tłumy piszczących fanek. Psychofanki, życzą mi śmierci. Nie biorę tego do siebie, bo to tylko ustawka, ale nikt o tym nie wie, oprócz ich menagera, i ich samych. Wszyscy wierzą, że jest kolorowo, super wszystko ślicznie. Przez te, 3 mieisące, zżyliliśmy się z Liam'em. Nie sądziłam, że kiedykolwiek, po tak, krótkim czasu, może mi się spodobać chłopak, którego prawie nie znam. On jest, inteligenty, zabawny, uroczy, miły, czuły, opiekuńczy i można, by wymieniać jego, zalety przez najbliższe dwa, tygodnie. Dzisiaj, wybieramy się, wszyscy, na imprezę, do jakiegoś klubu, na początku, nienawidziłam ich, a teraz to już mi obojętne. Wysiedliśmy, z limuzyny przed klubem tradycyjnie paparazzi itp. Liam, jako jedyny nie pił. Tradycyjnie w trupa, zalali się Zayn i Harry, a potem tradycyjnie, zarywali do jakiś dziewczyn, Louis i Niall nie upijali się zbyt. Perrie – dziewczyna Zayna, zawsze blokowała mu wyjście, Nathalie – dziewczyna Hazzy, zresztą też. DJ póścił, jakiś wolny kawałek, wszyscy tańczyli, tylko ja siedziełam, na tyłku, aż w końcu, Liam podszedł do mnie i zaprosił do tańca. Wziął mnie za rękę, wyszliśmy na środek parkietu, wtuliłam się w niego, i tak do, końca utworu. Czułam się, tak bezpiecznie, w ramionach Liama, mogłam tak all day all night. Gdy piosenka, się skończyła brunet, zaciągnął mnie na dwór.
- [T.I] słuchaj, wiem, że znamy się dość krótko, bo tylko 3 miesiące, ale podobasz mi się, i czuję do ciebie, coś więcej niż przyjaźń czy, szacunek. Kocham cię, i chcę żebyś została, moją prawdziwą dziewczyną, nie udawaną, REALNĄ. - to, co powiedział, zamurowało mnie. Te ostatnie słowa, zaakcentował. Nie wiedziałam, co powiedzieć.
- Liam ja, nie sądziłam, że się w tobie zakocham. Ale tak, to się stało, i nawet się cieszę, nigdy w życiu, nie spotkałam, takiego chłopaka jak ty. Kocham cię.
- I love, you too. - powiedział i wbił się w moje usta.
Po chwili, objął mnie ramieniem i odprowadził, do mojego mieszkania. Pocałowałam, go na pożegnanie, Liam wyszedł, a ja poszłam wziąć prysznic. Gdy wykonałam, wszystkie czynności, które wykonuje się, w łazience. Następnie, położyłam się, do łóżka i zasnęłam.
* 5 miesięcy później *
- Wyjeżdżam. - oznajmiłam Jessice – dziewczynie Louisa, a zarazem mojej najlepszej, przyjaciółce.
- Co [T.I], ale jak to.? - zapytała
- Czemu wyjeżdżasz.? - spytał Lou.
- Mam powody. - odpowiedziałam.
- Jakie.? - zapytali jednym głosem.
- Nikomu, nie możecie powiedzieć, zwłaszcza Liam'owi.
- Dlaczego, chyba Liam powinien wiedzieć.?
- Bo ja..ja..ja – załamał mi się, głos – jestem, w nim w ciąży. - powiedziałam, i znów zaczęłam płakać, jak przez ostatni tydzień.
- [T.I] ale, to nie powód, by uciekać. Przecież, to wspaniała wiadomość, Liam się ucieszy. Będzie wniebowzięty, zanim to zrobisz zastanów się 5 razy. - Powiedziała Jess.
- Nie, ja już podjęłam decyzję, wyprowadzam się. Wracam do Krakowa (aut.czm Kraków.? Spędziłam tam dwa dni to takie, piękne miasto; pp <3).
- Kiedy wrócisz.? - zapytał Lou.
- Nie mam zamiaru, wracać.
- Ale.. - powiedzieli.
- Żadne ale, za godzinę mam samolot, pa Jess, pa Louis. - powiedziałam, cmoknęłam ich w policzek, przytuliłam i wyszłam.
Z domu Jess i Lou, miałam 5 minut pieszo, weszłam, do swojego mieszkania, wzięłam walizki, oddałam klucze właścicielowi, zadzwoniłam po taksówkę i dotarłam na lotnisko. Tam, te różne, odprawy nie odprawy. Wsiadłam, do samolotu. Ostatni raz, spojrzałam na Londyn. Żegnaj Londynie, żegnajcie przyjaciele, żegnaj Liam.
* 3 h później *

Lot minął spokojnie, trochę spałam, trochę czytałam i rozmyślałam. Wzięłam bagaże, zamówiłam taksówkę, która podwiozła mnie pod dom. Zadzwoniłam dzwonkiem.
- [T.I], wróciłaś.! - uściskała mnie mama.
- Tak, mamo, możemy porozmawiać.? - spytałam.
- Jasne, oczywiście. Chodź. - powiedziała i mnie przytuliła, poszłyśmy do salonu. - Córcia, opowiadaj co się działo.
Opowiedziałam mamie, wszystko, oprócz tego, że spodziewamy się dziecka i to dlatego, tu jestem.
- Mamo, jest coś, czego jeszcze nie wiesz.
- Tak słucham [T.I].
- Bo ja, i Liam, spodziewamy się, dziecka. - znów wybuchłam płaczem.
- Dziecko.! Z tego się, trzeba cieszyć, a nie płakać. Jak zareagował Liam.?
- On nie wie. Mamuś, ja nie wracam do Londynu, zostaję w Polsce.
- Ale chyba, dziecko, powinno znać ojca. A tymbardziej, Liam powinien wiedzieć, że spodziewacie się dziecka.
- Wychowam to dziecko, nie wrócę do Londynu, Liam się nigdy nie dowie, i wszyscy będą szczęśliwi.
- Ale pomyśl, wyjechałaś, bez słowa, Liam się będzie martwił.
- To już jego, interes.
Zjadłyśmy jeszcze, kolację i poszłam się wykąpać. Moja mama mieszkała sama, miała pracę w dobrej firmie. Mało nie zarabiała, miałyśmy spore mieszkanie w bloku, rozwiedli się z tatą gdy miałam 7 lat. Wróciłam do starego pokoju, położyłam się na łóżko.
*pół roku później *
Przez, ostatnie pół roku, trochę się działo. Od razu, na drugi dzień gdy wróciłam, to poszłam do fryzjera przefarbować włosy. Teraz są, one rude. Próbowali się ze mną, kontaktować, ale ja nie chciałam. Liam najczęściej. Czasami rozmawiałam z Jessicą i Louisem, bo oni znali przyczynę wyjazdu. Ale to sporadycznie, ostatnio z nimi rozmawiałam 3 miesiące temu. Za 3 miesiące, moje...nasze maleństwo ma przyjść na świat. Znam, już płeć, będzie to chłopiec. Strasznie się, boję, czy dam sobie radę.
- [T.I].! - ktoś wypowiedział, moje imię. Był to ktoś za mną, odwróciłam się.
- Zayn.?! - krzyknęłam ze zdziwienia.
- Tak.
- Co ty, robisz w Polsce.? - jak, on mnie w ogóle, poznał.?
- A moja, nowa dziewczyna, mieszka w Polsce, i przyleciałem na weekend, by ją odwiedzić. A ty.? Czemu, wyjechałaś.?
- Miałam, swoje powody.
- Zdradziłaś Liama.?
- Co.? Czemu, niby miałabym to zrobić.?
- Jesteś w ciąży.
- Zayn, ty nic nie rozumiesz.! To dziecko Liam'a, to dlatego wyjechałam.
- Czemu, to zrobiłaś.? Przecież, znasz Liam'a, ucieszył by się.!
- Nie.! Liam się, nigdy nie dowie, że jest ojcem, mojego...dziecka.
- Ale [T.I] jak, ty to sobie, wyobrażasz.?
- Normalnie, nigdy w życiu, już nie spotkam Liam'a.
- Tak się nie zachowuje, osoba dorosła. O ile, nią jesteś, bo po twoim, zachowaniu wnioskuję, że nie.
- Weź, się Malik odwal.! I choćby nie wiem co, proszę, nie mów nic Liam'owi, on się, nie może dowiedzieć, błagam, proszę.!
- Dobra, nie powiem, mu, ale źle postąpiłaś, wyjeżdżając.
- Tak Zayn, wiem, popełniłam błąd. Wracaj, do własnego życia, ja też do swojego wrócę, i wszystko cacy. Pa.
- Pa, uważaj na siebie. - powiedział, przytuliłam go, i poszłam w stronę mieszkania.
Tak jak zawsze, po godzinie 15, mama wracała już, więc nie byłam sama. Jak co dzień, zasiadłam przed telewizorem. Przeglądając kolejno, stacje telewizyjne, jedna mnie zaciekawiła – MTV, leciał wywiad z One Direction, sprzed kilku dni. Chłopcy byli, pytani o różne, pierdoły, jak to na wywiadach. Nagle, dziennikarka, zapytała chłopców, o drugie połówki.
- Liam, ostatnio, nie pokazujesz się z [T.I] coś, się stało.?
- Tak, my zerwaliśmy. - wcale nie zerwaliśmy, tylko wyjechałam. Gdy to mówił, miał łzy w oczach. W tej chwili, przypomniały mi się, wszystkie chwile spędzone, razem z nim. Z oka, poleciała, pojedyncza łza.
Po chwili, mama weszła do domu, zobaczyła jak płaczę.
- Co jest.? [T.I] coś stało.?
- Ja go kocham. - wydukałam.
- Wróć do Liam'a, on cię naprawdę kocha.
- Bo, ja przed chwilą, oglądałam z nimi wywiad, zostali zapytani, o drugie połówki, Liam powiedział, że zerwaliśmy, do jego oczu napłynęły łzy, ja sobie przypomniałam, te wszystkie chwile spędzone razem, i..tak bardzo, go kocham.
- Słuchaj, niedługo na świat, przyjdzie wasze dziecko, chyba nie chcesz, żeby się wychowywało, w niepełnej rodzinie. Wróć do niego, jeżeli cię odrzuci, jego strata.! Wrócisz do Polski, i nigdy go więcej, nie zobaczysz.
- Dziękuję mamuś, potrzebowałam takiej rozmowy, zwłaszcza z tobą. - powiedziałam, i poszłam do swojego pokoju przemyśleć sprawę na spokojnie.
Chociaż, moja tęsknota za nim, niezna granic, to i tak nie wracam. Nie chcę, tego rozgłosu, nie chcę tych blasku fleszy. Chcę, być tą starą, wyluzowaną [T.I], może kiedyś, nadejdzie taki czas, że dziecko pozna ojca, ale na pewno nie teraz.
* 5 miesięcy później *
Dwa miesiące temu, przyszedł na świat synek mój i Liam'a, nazwałam go – Filip. Chciałam, by moje...nasze dziecko, miało polskie imię. Bo wychowa się, tu i nigdzie więcej. Filipek, jest bardzo podobny do Liam'a, dosłownie kopia Payne'a. Te brązowe oczy, ta twarz. Chociaż tyle, mi pozostało po One Direction. Tęsknię za tymi przygłupami, nie widziałam się z nimi, prawie rok. Dziś, 29 sierpnia 2013 rok – w tym dniu, Liam kończy 20 lat. Chciałabym być, przy nim.
*3 lata później *
Tak, wracam po trzech latach, z moim synkiem. Od tamtej pory, nie miałam z nimi kontaktu. Nawet z Lou i Jess, nie wiem, czy jeszcze są razem. Mam już, 22 lata, a Liam ma 23, bardziej wydoroślałam, stałam się bardziej odpowiedzialna. Podjęłam decyzję, i wracam. Filip, niedawno temu zaczął mówić, ale to tylko pojedyncze słowa. Jeżeli zostaniemy w Anglii, będzie mówił po angielsku, ale będzie musiał znać polski. Taksówka, podwiozła nas, pod dom chłopaków, stanęłam przed drzwiami, położyłam palec, na maleńkim przycisku. Dzwoniłam kilka razy, w końcu, otworzył mi Harry
- [T.I] wróciłaś.! - krzyknął. - Ale nie jesteś, sama... - powiedział i spojrzał na Filipa.
- Tak, wpuścisz, mnie.? Wszystko wam opowiem. - powiedziałam, z zachrypionym głosem.
- Jasne. - odpowiedział.
- Dzięki. - wzięłam walizki, wzięłam Filipa na ręce, i weszłam do domu. Walizki, zostawiłam w korytarzu, rozejrzałam się, po domu, nic się nie zmieniło, uśmiechnęłam się pod nosem. Hazz, wszedl do salonu, ja zaczekałam na korytarzu.
- Chłopaki, mam dobre wieści.! - powiedział lokowaty.
- Jakie.? - zapytali, Niall i Louis.
- Nasza [T.I] wróciła.! - oznajmił, a ja weszłam.
W oczach Liam'a, zobaczyłam iskierki.- 
Liam. - powiedziałam, podeszłam do niego, przytuliłam się, i zaczęłam płakać.
- [T.I], nigdy więcej, nie zostawiaj mnie, na tak długo.
- Obiecuję. Liam, poznaj kogoś. Filip. - zawołałam malca, gestem ręki, a on podszedl do mnie. - Poznaj Filipa, to nasz syn. Dlatego wyjechałam, nie chciałam ci psuć kariery, urodziłam Filipa, wszystko było idealnie.
- Czemu wyjechałaś.? Dalibyśmy sobie radę.! Dlaczego dowiaduję się, o tym dopiero teraz.?
- Byłam, głupią małolatą, myślałam tylko o tobie i nikim więcej.
- Było minęło, zostań ze mną.
- Dobrze, Filip poznaj tatusia.
- Tata.? - zapytał swoim cieniutkim głosikiem. Liam się nie odezwał, tylko wziął malca, na ręce, zakręcił go podrzucił do góry, Filip zaczął się cieszyć.
- Teraz, będziemy szczęśliwą rodziną. - powiedział Li, i pocałował najpierw Filipa i mnie.
_________________________________

No to, taki wyskoczył ten imagin :) z dedykacją dla Julii, bo dla niej był pisany <3 podoba się.? :)

niedziela, 10 sierpnia 2014

Zayn: niespodziewany obrót spraw 

Cały dzisiejszy dzień unikałam Zayna, z przyczyn oczywistych. Przy Harrym też nie czułam się komfortowo, wszystko przez wyrzuty sumienia. Cóż jakby nie patrzeć, to też trochę jego wina, bo to przez jego chrapanie nie mogłam zasnąć. Och kogo ja oszukuję, równie dobrze mogę oskarżyć słońce bo wzeszło i mnie poraziło, to wszystko tylko i wyłącznie moja wina, moja i tych przeklętych fajek. To koniec muszę to rzucić. Wstałam nagle z kanapy i skierowałam się w stronę naszego pokoju chcąc pozbyć się wszystkich moich fajek. Szłam szybko nie zwracając na nic uwagi. Nagle ktoś jedną ręką zasłonił mi usta, drugą chwycił w tali poderwał do góry i wciągnął do pokoju, zamykając drzwi nogą. Zaczęłam się szarpać co spowodowało że obydwoje wylądowaliśmy na podłodze.
- Ała!- usłyszałam zduszony jęk który należał do... Zayna? O nie tylko nie to. Szybko podniosłam się na nogi.
- Musimy pogadać- wydyszał trzymając się za klatkę piersiową.
-Nie mamy o czym- stwierdziłam rozglądając się po pomieszczeniu, byłam bardzo zdenerwowana, za plecami wyłamywałam palce co zwykle robię w nerwowych sytuacjach.
- Czyli uważasz że to co stało się rano było niczym- podniósł się na łokciach, a jego twarz wyrażała rozgniewanie.
- Tak. Dlatego najlepiej będzie o wszystkim zapomnieć- przytaknęłam nazbyt entuzjastycznie, zawsze tak mam gdy się denerwuję.
- Zapomnieć?- zapytał podnosząc się z podłogi, na jego twarzy malowało się niedowierzanie.
- Tak- pokiwałam głową i skierowałam się do drzwi.
- Szkoda tylko że ja nie potrafię- odparł smętnie. Zatrzymałam się z dłonią na klamce. Fuck! Zaklęłam w myślach i odwróciłam się w jego kierunku. Stał już w drzwiach balkonowych.
- Miejmy to z głowy- mruknęłam pod nosem, a głośniej dodałam- Ok pogadajmy, wyjaśnijmy sobie kila rzeczy i już nigdy do tego nie wracajmy.-Na jego twarzy pojawił się uśmiech.
- Najlepiej rozmawia się na świeżym powietrzu- gestem zaprosił mnie na balkon. Wcześniej taras teraz balkon, jeśli liczy na powtórkę to się rozczaruje. Pomyślałam i wyszłam za nim. Usiadł pod ścianą. Balkon w porównaniu do tarasu był dość niewielki więc chcąc nie chcąc musiałam usiąść dość blisko niego.
- Ok chciałeś rozmawiać to mów- objęłam kolana rękami i przyciągnęłam pod brodę.
Zayn głośno odetchnął, przeczesał włosy dłońmi, był wyraźnie zdenerwowany, parę razy otworzył i zamknął usta gestykulując przy tym dłońmi, jednak ani razu nie wydobył się z nich żaden konkretny dźwięk. Wywróciłam oczami i oparłam głowę o barierkę wpatrując się w puchate chmurki. Gdy znów na niego spojrzałam szukał czegoś w kieszeniach. Jak się okazało była to szukał papierosów. No on sobie chyba żartuje! I co jeszcze bardziej mnie wkurzyło, podsunął mi paczkę pod nos.
- Serio!?- zapytałam wkurzona. Spojrzał na mnie zdziwiony. Wyrwałam mu paczkę z dłoni, zmięłam ją, i wyrzuciłam przez barierkę najdalej jak się dało. Następnie rozwścieczona opuściłam balkon, nie miałam już najmniejszej ochoty rozmawiać z nim o czymkolwiek. Wbiegł za mną do środka i zanim zdążyłam sięgnąć do klamki, złapał mnie za ramie i pociągnął w swoim kierunku. Chciałam się wyrwać więc złapał mnie też za drugie ramie.
- Co to miało być?- zapytał patrząc mi w oczy, jego twarz wyrażała milion emocji, od zdezorientowania po gniew.
- Jeszcze masz czelność pytać!- wyrwałam ręce z jego uścisku. Zostanie mi siniak, pomyślałam masując rękę którą ścisnął bardziej- To wszystko twoja wina!
- Moja!?
- Tak, twoja i tych twoich humorków, wczoraj spoko pal i pij dzisiaj rano nie bo ci główka od tego odpadnie, a teraz znowu podsuwasz mi paczkę pod nos. O co ci właściwie chodzi?
- O ten tramwaj co nie chodzi. - burknął z miną jakby odpowiedź była w stu procentach oczywista.
-A jak myślisz, kocham cię- ostatnie dwa słowa wprowadziły mnie w stan całkowitego szoku, z wrażenia oparłam się o ścianę za moimi plecami.
Już od pierwszego dnia gdy się poznaliśmy połączyła nas przyjaźń, i żadne z nas dobrze wiedziało że nie ma co liczyć na nic więcej. A on mi tu teraz z takim tekstem wyjeżdża. I co ja mam teraz zrobić, lubię go nawet bardzo, uważam że jest przystojny i opiekuńczy, zabawny, a pod tą maską bad boya jest też wrażliwy i romantyczny, poza tym świetnie całuje i ma takie piękne orzechowo-złote oczy. O nie, nie nie! Ja chyba też go kocham. Uświadomiłam sobie nagle.
- Gdy sobie to uświadomiłem też byłem w szoku- nawet nie zauważyłam kiedy znalazł się tak blisko mnie- długo nad tym myślałem i teraz jestem pewien że cię kocham, i wiem też że ty kochasz mnie.- Chciałam coś powiedzieć, zaprzeczyć, zaprotestować ale on przyłożył mi palec do ust
- Ciii, nic nie mów, wiem że w tej chwili masz mętlik w głowie, Harry czy ja, więc pozwól że ułatwię ci dokonanie wyboru- przesunął palcem po moich ustach, policzku, ujął moją twarz i przybliżył swoją do mojej by złożyć na moich ustach delikatny pocałunek.
Potem kolejny i kolejny, pocałunki stały się coraz bardziej odważne i namiętne a gdy zszedł z nimi na szyję, sprawy potoczyły się bardzo szybko.
Kilka godzin później już leżałam przytulona do torsu Zayna, po jednym z najlepszych stosunków w moim życiu. W tej chwili miałam wszystko gdzieś, no przynajmniej do chwili gdy do pokoju wszedł... Harry. Omiótł wzrokiem zastałą tu sytuację. Spodziewałam się że zaraz wybuchnie, zacznie wrzeszczeć lub spróbuje zabić Zayna. On jednak oparł się o framugę i z miną pełną podziwu zaczął klaskać, Zayn natomiast wyszedł z łóżka i ukłonił się jak aktor teatru po udanym przedstawieniu. Oniemiałam, o co do jasnej cholery tu chodzi, bo puki co czuję się jak w krzywym zwierciadle.
- Muszę przyznać, że zaczynałem wątpić w twój sukces.- powiedział spokojnie uśmiechając się do mnie.
- Po tym jak rano, nam przerwałeś miałem utrudnione zadanie. Ale powiedz czy znasz dziewczynę która oparła by się temu- napiął mięśnie.- To boskie ciało i idealna twarz uwiedzie nawet lesbijki.
- To twoje idealne ciałko i buźka właśnie poważnie uszczupliły zasoby mojego konta bankowego.- zaśmiał się i pokręcił głową, patrząc na swoje buty.
- Sam chciałeś podnieść stawkę- rozłożył ręce i wzruszył ramionami, z uśmiechem na twarzy.
-,,Podnieść stawkę'' o co tu chodzi? Czy ktoś mi to wreszcie wytłumaczy!?- zapytałam wściekła i zdezorientowana, przykuwając tym samym ich uwagę do mojej osoby. Spojrzeli na mnie jakby zdziwieni tym że nadal tu jestem.
- Wytłumaczymy jej?- zapytał Zayn zerkając na Harrego.
- I tak już po sprawie więc czemu nie- powiedział i usiadł po jednej stronie w nogach łóżka a Zayn po drugiej.- Zacznijmy od początku.- spojrzał na Zayna
- Otóż ja i Harry, założyliśmy się o to, że on prześpi się z Perrie.
- Co okazało się zaskakująco łatwe- wtrącił Harry, z wyrazem tryumfu na twarzy.
-  A ja prześpię się z tobą, co już takie łatwe nie było.- mówił spokojnie.
- Ale jednak mu się udało i to uszczupliło mój budżet o dwieście tysięcy funtów. Udowodniło też jak nie wiele warte są słowa ,,kocham cię", padające z ust dziewczyn.
Słuchałam tych ich słów i z każdym czułam się coraz gorzej. Łzy cisnęły mi się do oczu. Oni mnie wykorzystali, zabawili się mną i moimi uczuciami. A wszystko dla głupiego zakładu, nie wzięli nawet pod uwagę że ja naprawdę się zakochałam najpierw w Harrym, a później również w Zaynie, przez te jego gierki. Wybiegłam z tego pokoju, nie chciałam ich już dłużej oglądać. Gdy zamykałam za sobą drzwi pokoju dzielonego z Harrym, usłyszałam jeszcze ich śmiechy, co już do reszty przelało czarę. Zsunęłam się po drzwiach i zaczęłam płakać w najlepsze, rozsypałam się kompletnie. Nie wiem ile czasu tak spędziłam ale w końcu wzięłam się w garść, spakowałam swoje rzeczy. Demolując przy tym cały pokój. Jakoś musiałam odreagować, ale nie chciałam kończyć tylko na tym. Zabrałam swoją walizkę i zeszłam do garażu gdzie stało auto Harrego, jego ukochany samochód. Wzięłam z kąta wielki młot, był trochę ciężki ale wściekłość dodawała mi siły. Niech on zobaczy jak to jest gdy ktoś rozbija ci serce na kawałki. Zamachnęłam się raz, rozbijając przednią szybę. Wspaniałe uczucie. Potem kolejne szyby, maskę, światła, błotniki i całą resztę. Zdziwiło mnie że te odgłosy nikogo tu nie zwabiły, ale może to i lepiej. Gdy już emocje trochę opadły zapakowałam walizkę do bagażnika mojego samochodu i odjechałam. W tej chwili żałowałam tylko jednej rzeczy, że nie zobaczę jego reakcji gdy odkryje co się stało z jego samochodem.

Imagin z Narrym +18
Masz naprawdę wspaniałego chłopaka. Troszczy się o ciebie, dba i w ogóle. Ale w łóżku jest inny. Taka zupełna i odmienność. Tam cię pieprzy na całego. Ale właśnie za to go kochasz. Za to, że jest inny niż wszyscy. On jest w sławnym zespole One Direction. Nazywa się Harry a poznałaś go przez swojego najlepszego przyjaciela, który też w nim jest. Niall, Niallek. Z nim się znasz od dziecka. On zawsze Cię rozumiał. Z nim już też miałaś kilka przygód łóżkowych ale nigdy nie byliście razem. Właściwie to nadal to robicie. Z Harrym czujesz się zawsze bardzo dobrze i masz takie orgazmy o których każda dziewczyna marzy. Właściwie do każda "Directioner" chciałaby chociaż pocałowac się z Hazzą. Ale nieważne. Niall jest inny. Z nim czujesz się spełniona. Że sex to przyjemność a nie rodzaj zabawy. Do Nialla nic nie czujesz. On jest tylko przyjacielem. Oczywiście Harry nic nie wiedział, że ty z Niallem uprawiacie sex.
--sobota 19.30--
Harrego nie ma w domu bo musiał gdzieś wyjechać i wróci dopiero jutro. Nie chciałaś zostać sama, więc zadzwoniłaś po swojego przyjaciela. Nie minęło 15 minut a on był już u ciebie. Gdy zadzwonił dzwonek właśnie robiłaś kanapki, bo Niall strasznie dużo je. Zakończyłaś przyrządzenie kanapek, podeszłaś do drzwi i je otworzyłaś. W nich stał już rozpromieniony blondyn. Przywitał cię namiętnym pocałunkiem.
N: To co droga przyjaciółeczko? Co dzisiaj robimy?
T: Właśnie skończyłam robić kanapki.
N: Mówisz kanapki? To gdzie one są- zaczął się rozglądać.
T: Ty tylko o jedzeniu myślisz.
N: Dobra, dobra. Ale naprawdę gdzie one są bo jestem głodny.
T: A gdzie mogą być. Są w kuchni.
Blondynek złapał cię za rękę i prowadził przez dość długi korytarz do kuchni. Weszliście do niej a gdy Niall zobaczył cały talerz kanapek od razu rzucił się na nie. Dosiadłaś się do niego i też wzięłaś jedną. Jedliście i śmialiście się, ponieważ co chwilę twój ukochany kolega opowiadał jakiś kawał. Gdy już skończyły się wszystkie kanapki, poszliście oglądać film. Usiadłaś na kanapie a Niall podszedł do półki z płytami i zaczął wybierać jakiś film.
N: Co wolisz? Horror czy komedie?
T: Obojętnie. Właściwie to i tak sam wybierzesz więc po co się pytasz?
N: A dobra... No może komedie ze scenami erotycznymi co?
T: Ty zboczuchu. No dobra.
Niall włączył film, który wybraliście. Siedzieliście wtuleni się w siebie i wpatrywaliście w wyświetlany na ekranie film. I w pewnej chwili pojawiła się scena erotyczna. Twój szanowny kolega aż się spocił. Widać było, że bardzo chciałby to właśnie robić. A w jego spodniach widziałaś dużą wypukłość na co zareagowałaś śmiechem.
N: Weź się nie śmiej. To na mnie tak działa.
T: Zamiast oglądać tego typu filmy to mógłbyś to robić na serio. A nie tylko w telewizji oglądać.
N: Czy ty mi coś proponujesz T.I ?
T: No wiesz... Może??
Niall tylko spojrzał na ciebie i to zrobił Kliknij tutaj.
T: Weź już przestań.
Spojrzałaś na niego ze śmiechem w oczach. Zaczęłaś go rozbierać. Na pierwszy ogień poszła koszulka. Dotknęłaś opuszkami palców jego umięśnionego torsu. On tylko się uśmiechnął. Nie chcąc być gorszym teraz on zdjął twoją bluzkę i przy okazji stanik. Zobaczywszy twoje piersi jego oddech momentalnie przyspieszył. Nigdy tak nie robił. Widać ten film go tak nakręcił. Zaczął je masować co Cię bardzo podniecało. Gdy mocniej je przycisnął jęknęłaś.
N: Widzę, że bardzo tego chcesz.
T: Nawet bardzo. Chcę się dziś zabawić - i zrobiłaś zadziorny uśmieszek.
On już nie mógł już tego wytrzymać. Namiętnie cię pocałował a ty odwzajemniłaś ten pocałunek. W pewnej chwili oderwał się od ciebie i wstał.
T: Co robisz ?
N: Wstań!
T: Będzie niegrzecznie...
Posłuchałaś się go i zrobiłaś to o co cię przed chwilą poprosił. Przybliżyłaś sę do niego. On jedną reką wziął twoje udo i oplutł wokół swojego biodra. Już wiedziałaś o co mu chodzi, więc drugą nogą też na zrobiłaś. Niall jeszcze by cię podkręcić mocno ścisnął cię za pośladki.
T: Osz ty tygrysie.
N: Muszę jakoś podkręcić atmosferę.
T: Dobrze, dobrze
Trzymając nogi wokół jego bioder przeniósł cię do twojej sypialni. Rzucił cię agresywnie na łóżko. Usiadł na tobie okrakiem. Całował cię krótko w usta i inne części górnej partii ciała. Bardzo cię to podniecało a zarazem wkurzało. Następnie zaczął przygryzać twoje sutki. One momentalnie stwardniały. Chciał już przechodzić do dolnej części jednak mu nie pozwoliłaś. Przerzuciłaś was tak, że to ty teraz byłaś na nim. Delikatnie pocałowałaś go w usta i odsunęłaś się by zdjąć jego spodnie. Szybko rozpięłaś pasek od jego spodni. Następnie rozporek i energicznie ściągnęłaś jego spodnie. Przy okazji zdjęłaś również bokserki. Jego przyjaciel stał już na baczność. Ci cho się zaśmiałaś. Jego koleżkę wzięłaś do swoich delikatnych dłoni. Zaczęłaś poruszać w przód i w tył. Chłopakowi bardzo się to podobało. Więc zaczęłaś poruszać mocniej. Gdy już widziałaś jak jego członek drży przestałaś. Teraz on jednym zwinnym ruchem przerzucił cię tak, że byłaś pod nim. Nigdy nie był taki agresywny. Może dlatego, że nie robił tego od miesiąca. Niall nie miał dziewczyny. A ostatni raz robił to z tobą. Teraz nie szybko a bardzo delikatnie i zmysłowo ściągnął twoje koronkowe majtki. Zobaczywszy ciebie mokrą chciał działać. Ty też już byłaś gotowa. Przyłożył główkę członka do twojej kobiecości. I w pewnym momencie do pokoju wszedł Harry. Wy tacy oszołomieni w ogóle nie wiedzieliście co się dzieje. Przecież Harry miał wrócić dopiero za dwa dni. Niall szybko oderwał się od ciebie. Wstał i zaczął szukać swoich rzeczy. 

T: Yhh... Harry co ty tutaj robisz?
H: No wiesz... Chciałem przyjechać do swojej dziewczyny.
T: No ale miałeś być dopiero...
N: Nie T.I nie tłumacz się. To ja wszystko zacząłem. Bardzo cię przepraszam. Tylko się na mnie nie obraź- mówił Niall zakładając swoje bokserki.
H: Zostaw te bokserki i chodź na słówko.
N: No dobra
Poszli w kąt gdzie ty ich nie słyszałaś.
N: Proszę nie bądź na mnie zły.
H: Ja nie jestem. Od dawna wiedziałem, że uprawiacie sex.
N: Ale jak to. I się nie wściekałeś?
H: Nie... Ale zawsze jak przychodziłem to byliście już po tym.
N: No ale...
H: Nie będę na ciebie zły, jeśli zrobisz coś dla mnie. - zrobił zadziorny uśmieszek
N: No już się boję.
H: Zostań i zrobimy trójkącik. Będzie to coś innego dla T.I i dla nas.
N: Ty to masz pomysły. Ale dobrze. O boże... Już się nie mogę doczekać.
Podeszli do ciebie. A ty jednocześnie zdziwiona i podekscytowana powiedziałaś
T: Nie jesteś zły. I Niall zostaje?
H: Tak zostaje i nie jestem zły. Chcę ciebie tak jak Niall.
T: Ale jak t...
N: Nic nie mów. Dzisiaj będziesz nasza.
T: Mrrr...
Harry podszedł do ciebie i zaczął cię całować namiętnie w usta. Ty odwzajemniłaś pocałunek. Niall natomiast podszedł do twojej "przyjaciółki" i zaczął ją macać. Twój oddech momentalnie przyspieszył. Energicznie ją macał i w pewnej chwili włożył w ciebie dwa palce. Krzyknęłaś. Jednak Harry nie pozwalał ci jęczeć, ponieważ jak jęczałaś to zakrywał ci usta ręką. Sam masował twoje piersi. Delikatnie przygryzał twoje sutki. Bardzo ci się podobało. To co robił Niall i Harry. Następnie chłopcy zamienili się miejscami. Teraz to Niall był na górze a Harry na dole. Niall całował cię i robił okrężne ruchy języczkiem na twoich piersiach. Harry w tym czasie przybliżył się wargami do twojej kobiecości i ją pieścił. Jak pierwszy raz dotknął ją językiem po ciele przeszedł cie przyjemny dreszcz. Jęczałaś. Niall pozwalał ci na to. Właściwie to zawsze pozwalał. Wtedy wiedział, że czujesz się dobrze. Gdy już wiedziałaś, że dojdziesz powiedziałaś, a raczej wysapałaś to im. Harry przestał robić ci minetkę. Wstał i Niall też. Podszedł do Harrego.
H: Wstań!
Zrobiłaś to co ci kazał. Niall podszedł do ciebie od tyłu a Harry od przodu.
N: A teraz ładnie rozszerz nóżki. - Harry w tym czasie ściągał swoje spodnie.
T: To będzie bolało? spytałaś niepewnie. Nigdy z dwoma chłopakami tego nie robiłaś.
H: Z nami?? Z nami będziesz czuła tylko samą przyjemność. Żaden ból.
N: Harry ma rację.
Posłusznie rozszerzyłaś nogi. I poczułaś. W pierwszym momencie ból a następnie tylko samą przyjemność. Harry wchodził od przodu a Niall od tyłu. Harry na początku robił to wolno byś nie czuła bólu ale z czasem zaczął przyspieszać. Co nie powiesz bardzo ci się podobało. Niall wiedział, że od tyłu boli bardziej więc tak szybko nie robił. Ale właśnie to w nim kochałaś. To, że ma umiar. Jednak tak wolno tego nie robił. Ty jęczałaś krzyczałaś ich imiona. Po krótkiej chwili doszłaś a chłopcy zaraz po tobie. Wyszli z ciebie powoli. Staliście chwilę i regulowaliście oddechy. Ty po tak wspaniałej przygodzie chciałaś się im odwdzięczyć. Klęknęłaś przed nimi. Członek Nialla najpierw wzięłaś do ust i poruszałaś, zaś Harrego do dłoni. Poruszałaś bardzo szybko. Robiłaś okrężne ruchy. Chłopakom bardzo się to podobało. Wzdychali i jęczeli. Niall jeszcze dociskał twoją głowę byś miała jego penisa głębiej. Gdy już Niall dochodził wyjęłaś jego penisa i zamieniłaś z penisem Harrego. Tak robiłaś na zmianę. Chłopcy doszli. Ty byłaś szczęśliwa, że tak ich uszczęśliwiłaś. Wstałaś a do ciebie podszedł Harry (od tyłu). Złapał cię za biodra i niespodziewanie włożył w ciebie swojego dużego penisa, na co ty zareagowałaś krzykiem. Lecz po chwili to była sama przyjemność i jej się domagałaś. Niall na początku stał i przyglądał się wam. Jednak po chwili podszedł do Harrego (od tyłu) i również wepchnął w niego swojego ogromnego penisa. Nie widziałaś tego ale to wiedziałaś, bo Harry aż podskoczył i jęknął, tak mu było dobrze. Robiliście to przez dobre 10 minut. W końcu chłopcy doszli. Harry wyszedł z ciebie i mocno pocałował cię w usta.
H: Byłaś wspaniała. Z resztą jak zawsze.
N: Nie, byłaś genialna- i też cię pocałował. 
Położyliście się w trójkę na łóżku i wspominaliście to co przed chwilą robiliście.
N: Wiecie co ja chyba już pójdę. Miejcie czas dla siebie.  Pa T.I - powiedział i ucałował cię w czółko. Pozbierał swoje rzeczy. Szybko założył bokserki, spodnie i czerwoną koszulę Kliknij tutaj. Jeszcze raz cię pocałował. Harry też w tym czasie ubrał bokserki i poszedł z nim, by go odprowadzić.
H: To było wspaniałe. Musimy częściej takie coś robić. Dziękuję.
N: To chyba ja powinienem ci podziękować za ten wieczór. Cieszę się, że mam takich przyjaciół.
H: Nie ma sprawy. Ja to już chciałem zrobić wcześniej. Ważne, że T.I się podobało.
N: No to pa.
H: Pa
Po pożegnaniu się Harry przyszedł do ciebie. Usiadł obok ciebie na łóżku.
H: Byłaś cudowna kociaku.
T: Wy też byliście cudowni... A tak właściwie to jak się dowiedziałeś, że kiedyś spaliśmy ze sobą? Nie przeszkadzało ci to ?
H: Kiedyś znalazłem w łazience zużytą prezerwatywę i wiedziałem, że to nie była moja. Wiedziałem też, że ty nie latasz za pierwszym lepszym i że z Niallem to zrobiłaś. Chciałem zrobić coś innego. To co dzisiaj. Wiem, że mnie kochasz. Nie przeszkadza mi to. Robisz to bo on nie może znaleźć dziewczyny. A przecież wiemy, że każdy chłopak potrzebuję sexu.
T: Kocham cię i dziękuję, że rozumiesz. Tylko ciebie kocham.
Pocałowałaś go i przytuliłaś się do niego. Położyliście się i zasnęliście.

wtorek, 5 sierpnia 2014

Imagin Larry Stylinson +18
Wybaczcie mi za wszelkie błędy, mam wszystko na telefonie.
-Dobrze, chodź. - ruszył zdziwiony w stronę drzwi, wszedł za chłopakiem. - Co Ci się stało? Dlaczego udajesz?
-Nie wiem. - usiadł na krześle i wzruszył ramionami. - Tak jest mi lepiej, przynajmniej nikt nie chce ze mną być. - mruknął.
-O co w tym wszystkim chodzi? - spojrzał na niego.
-Po prostu wolę być kujonem, wolę siedzieć sam, niz byc otoczonym przez ludzi. - westchnal, bawiąc sie palcami.
-Ouch... Rozumiem. - skinal głową.
-Więc w którym momencie miałem Ci pomoc? - spojrzal na niego.
-Chwila. - podbiegł na górę po książki z matematyki i zbiegł do chłopaka. - Jestem. - przeczesał włosy dłonią, oblizując usta. Lokaty wpatrzył się w niego jak zaczarowany. - Marcel? -pomachał dłonią przed jego oczami.
-Huh? - potrząsnął głową. - Ach, matematyka. - uśmiechnął się delikatnie. -Więc pokaż w czym masz problem. - skinal głową.
-Trochę nie będę mogl sie skupić. - westchnal.
-Dlaczego? - oblizał usta.
-Będę myślał kim naprawdę jesteś.
-Mam Ci pokazać? - spojrzal na niego niepewnie.
-Jasne. - wyszczerzył się
Harry poczuł mocne bicie serca w klatce piersiowej, wstał i ustał nad starszym, przegryzając wargę.
-Na pewno tego chcesz? - przełknął ślinę.
-Och, tak. - wywrócił oczami. - Mogę Ci nawet zapłacić, tylko powiedz, jestem ciekaw.
-Okay. - poczuł zimno, ogarniające go, czuł szybsze bicie serca, nachylił się nad chłopakiem i wpił się w jego usta. Po chwili oderwał się od niego i wybiegł z domu.
-Harry! - krzyknął i zerwał się, łapiąc go za rękę przy drzwiach.
-Louis, przepraszam, naprawdę, ja... Ja nie chciałem, nie powinienem tego zrobić. - stresował się. Louis zamknął drzwi, przysuwając się do niego, Harry przełknął ślinę i zamknął oczy.
-Proszę, nie bij mnie. - zacisnął powieki.
-Nie będę. - pokręcił głową i przycisnął go do ściany, wpijając się agresywnie w jego delikatne usta. Przestał po kilkunastu sekundach.
-Lou? - spojrzał na niego z delikatnym uśmiechem i przegryzł wargę, Louis oddychał kilka milimetrów od ust Loczka.
-Słucham? -spojrzał mu w oczy. 
-To było dziwne. - położył niepewnie ręce na jego biodrach.
-Ale podobało mi się to. - oblizał usta i podszedł do krzesła. - Nieważne, muszę coś zrobić z tą matematyką, w końcu sie nauczyc.
-Louis... - przegryzł wargę.
-Hm? - odwrocił sie do niego przodem.
-Bo... Podobasz mi się. - wyszeptal. - Od samego początku...
-Chodź. - zasmial sie cicho.
-Okay. - westchnal i podszedł do niego, z opuszczoną głową. Louis polozyl ręce na jego szyi i przysunal go do siebie. Curly usmiechnal sie i wpił sie w jego usta. Calowali sie przez kilka minut, co chwile poglebiajac pocałunek.
-Harry. - jęknął.
-Przepraszam. - odsunął się od niego. Lou zasłonil twarz dlonmi.
-Pobudziłeś mnie. Jesteś chłopakiem, a... Kurwa. - westchnął. Harry podszedł do niego, oblizując usta i kręcąc biodrami. - Harry. - zamknął oczy.
-Juz znasz mnie inaczej, prawda? - spojrzal na niego, oblizując usta.
-I chcę tylko tak znać. - mruknął mu w usta i zjechał ręką po jego torsie, młodszy poczuł dreszcze na sobie.
-Czym to się skończy? - przegryzł wargę.
-A co możesz? -spojrzał na niego.
-Co tylko chcesz. - ścisnął jego przyjaciela.
-Harry. - jęknął głośno - Nie wiedziałem, że jestes taki odważny. - spojrzał na niego.
-Mogę się daleko posunąć. - musnął jego usta.